Sport.pl

PlusLiga. PGE Skra bez największych gwiazd. Ale znów wygrała

jar
2012-02-05 , aktualizacja: 05.02.2012 20:19
A A A Drukuj
Mecz Tytan AZS - PGE Skra Fot. Sebastian Adamus / AG Mecz Tytan AZS - PGE Skra
Siatkarze Dzięki zwycięstwu w Częstochowie PGE Skry Bełchatów powiększyli przewagę nad drugą w tabeli Zaksę Kędzierzyn-Koźle do czterech punktów. Nie przeszkodził im nawet brak w składzie dwóch największych gwiazd.
Trwa zwycięska passa bełchatowskiej drużyny, która wygrała dziesiąty kolejny mecz w PlusLidze. Choć nie straciła seta, to musiała się naprawdę wysilić, zwłaszcza w drugim i trzecim secie. Sukces z Tytanem AZS-em jest tym cenniejszy, że na boisku zabrakło największych armat PGE Skry - Bartosza Kurka i Mariusza Wlazłego. Obaj są chorzy i trenerzy postanowili zostawić ich w domu. O ile brak Wlazłego nie był zaskoczeniem, to Kurek wypadł ze składu po ostatnim treningu w Bełchatowie.

Ale kadra niedawnego zdobywcy Pucharu Polski jest bardzo wyrównana, o czym kolejny raz można było przekonać się w Częstochowie. Bardzo dobrze zaprezentował się Aleksandar Atanasijević, zdobywca aż 17 punktów, przy świetnej, bo 70-procentowej skuteczności w ataku. W pierwszej partii, wygranej bardzo wysoko, bełchatowianie zagrali niemal perfekcyjnie. Bo do skutecznych zbić doszła dobra zagrywka (zwłaszcza Konstantina Cupkovicia, Karola Kłosa i Miguela Falaski) i obrona. - Nie daliśmy AZS-owi odetchnąć - opowiadał Maciej Bartodziejski, drugi trener PGE Skry.

Bełchatowscy siatkarze tradycyjnie już powstrzymali atakującego gospodarzy Bartosza Janeczka, który w meczach z nimi zazwyczaj zawodzi. A po przeciwnej stronie nie zwalniał młodszy o cztery lata Serb. Wspierali go Cupković i rozkręcający się Michał Winiarski. Jednak częstochowanie nie rezygnowali. Podnieśli się w drugiej partii, w której bardzo długo prowadzili, nawet 22:19. PGE Skra kolejny raz pokazała, że jest bardzo odporna psychicznie. Trener Jacek Nawrocki wprowadził na boisko Marcina Możdżonka, a ten już w pierwszej akcji zablokował atak. To był sygnał dla jego kolegów, którzy błyskawicznie odrobili straty i wykorzystali drugiego setbola.

W ostatniej partii sytuacja się odwróciła, bo to goście wygrywali 24:21. Wtedy jednak Daniel Pliński (zdobył pięć punktów blokiem) popsuł zagrywkę, a rywale wyrównali. To było jednak wszystko, na co było ich stać, bo PGE Skra szybko przezwyciężyła słabość i zakończyła mecz. Na najlepszego zawodnika wybrano Falaskę. W sobotę przeciwnikiem lidera PlusLigi będzie w hali Energia AZS Politechnika Warszawa.

Tytan AZS - PGE Skra 0:3

Sety: 16:25, 24:26, 24:26

Tytan AZS: Oczko 1, Gierczyński 6, Hunek 4, Janeczek 3, Murek 7, Sobala 7, Stańczak (libero) oraz Kamiński 8, Wiśniewski 5, Drzyzga, Hebda 4

PGE Skra: Falasca 2, Winiarski 13, Kłos 5, Atanasujević 17, Cupković 10, Pliński 11, Zatorski (libero) oraz Kooistra, Woicki, Możdżonek 2, Bąkiewicz 2

Zobacz więcej na temat:

Podziel się