Sport.pl

Tajemnicza rezygnacja prezesa PLK

Artur Pacuła, który w listopadzie miał przejąć obowiązki prezesa Polskiej Ligi Koszykówki niespodziewanie zrezygnował z pracy w PLK "z powodów osobistych". - Nawet ja nie wiem dlaczego - mówi szef Pacuły, prezes PZKosz i PLK Marek Pałus.
33-letni Pacuła był specjalistą od spraw marketingu i zarządzania, który w czerwcu przyszedł do pracy w PLK z koncernu Sony Music Polska. Liczono, że wprowadzi nowe marketingowe porządki w polskiej koszykówce. Pierwszymi owocami jego pracy były podpisane umowy o patronatach medialnych z "Gazetą Wyborczą", portalem Gazeta.pl i "Bravo Sportem". W krótkim czasie nabrały tempa także rozmowy ze sponsorami, poprawiła się strona internetowa ligi, relacje z kibicami i prasą, a także pojawiła się oficjalna piosenka PLK. Pacuła angażował się także w przywrócenie meczu gwiazd.

Jednak wiceprezes - mimo trzyletniego kontraktu - zrezygnował z pracy, mimo że nie słychać głosów źle oceniających jego pracę. - Słyszę plotki o konflikcie jaki miałbym z nim mieć, ale to nieprawda. Jestem chyba najbardziej zaskoczony, bo mieliśmy dobre kontakty. Pacuła dobrze wykonywał swoją robotę i nikt nie spodziewał się rezygnacji. Nawet mi, jako szefowi, nie podał dokładnych przyczyn. Domyślam się tylko, że jego oczekiwania co do pracy w PLK rozminęły się nieco z rzeczywistością. To bardzo specyficzna spółka, gdzie jest 12 właścicieli i każdy ciągnie w swoją stronę - mówi Pałus.

- Nie ma żadnych konfliktów, zadecydowały wyłącznie sprawy prywatne i to tyle, co chcę na ten temat powiedzieć. Pracuję do 1 listopada, a potem wyjeżdżam z Warszawy. Nie mam jeszcze żadnej nowej pracy. Wiem, że nie spełniłem nadziei, ale takie jest życie - mówi "Gazecie" Pacuła.

PLK będzie działać normalnie, rozgrywki nadzoruje komisarz Bolesław Antonijczuk, a funkcję prezesa sprawuje nadal Pałus. Rozmowy sponsorskie kontynuować będzie pracownik związku Tomasz Czarnecki. - Na następnym posiedzeniu rady nadzorczej PLK 14 listopada zastanowimy się, czy potrzebny będzie nowy wiceprezes, nowy prezes, czy rozwiążemy sytuację jeszcze inaczej - mówi Pałus.