Sport.pl

TBL. Edwards lepszy, Lawal zwycięski w pojedynku siłaczy

Łukasz Cegliński
2011-11-06 , aktualizacja: 06.11.2011 21:27
A A A Drukuj
Corsley Edwards w akcji

Corsley Edwards w akcji (Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta)

W niedzielę we Włocławku Anwil grał z Zastalem Zielona Góra, a Corsley Edwards rywalizował z Ganim Lawalem. W pojedynku czołowych środkowych Tauron Basket Ligi statystycznie lepiej wypadł Edwards, ale to Lawal świętował nieoczekiwane zwycięstwo swojego zespołu - Zastal wygrał we Włocławku 77:63.
Edwards i Lawal w pierwszej fazie sezonu dali się już poznać jako różni, ale kluczowi gracze swoich zespołów i jedni z najlepszych środkowych ligi - 32-letni koszykarz Anwilu to pierwszy strzelec TBL, o dziewięć lat młodszy zawodnik Zastalu jest jej najlepszym zbierającym.

W niedzielę znacznie lepiej zaczął mecz Edwards - od żartobliwego wyśmiania błędu Lawala, który poślizgnął się przy wejściu pod kosz. W następnych akcjach gracz Anwilu wymusił faul rywala, potem ograł go z lewej strony kończąc akcję wsadem i z prawej trafiając o tablicę. Lawal pudłował z półdystansu i dwukrotnie popełnił błąd kroków.

Obaj gracze szukali swoich najmocniejszych akcji - Edwards ustawiał się tyłem do kosza i po otrzymaniu piłki manewrował w kierunku obręczy. Lawal, który w takich sytuacjach z silnymi graczami pokroju Edwardsa sobie nie radzi, nastawiał się na punkty z dobitek i bieganie do kontry. Obaj szukali też efektownej gry i w końcówce pierwszej kwarty wykonali po wsadzie w kolejnych akcjach swoich drużyn.

Edwards po 10 minutach miał już 10 punktów na koncie, więc kiedy wrócił na boisko w drugiej kwarcie, Zastal zaczął go podwajać. Z niezłym efektem, bo środkowy Anwilu nie miał już tak łatwej drogi do kosza. Lawal ustabilizował za to grę w ataku i nawet ograł Edwardsa ładnym manewrem - po tych punktach Zastal prowadził 34:31. I jak się później okazało - przewagi już nie oddał.

W trzeciej kwarcie Edwards zdobył osiem punktów, a Lawal żadnego, ale to Zastal uciekł Anwilowi dzięki akcjom swojego najważniejszego gracza Waltera Hodge'a, a także trafiających ważne rzuty Marcina Sroki i Piotra Stelmacha. W połowie kwarty Lawal pięknie zablokował Edwardsa, ale ten chwilę później zmiótł z drogi Amerykanina z Zastalu i skończył akcję wsadem. Takich akcji, w których obaj Amerykanie próbowali ładować piłkę z góry nad rywalem, było zresztą kilka.

Zastal nieźle radził sobie bez Lawala na boisku, Anwil gorzej wypadał, kiedy Edwards schodził na dalszy plan. Ale w czwartej kwarcie to środkowy Zastalu wygrał rywalizację na punkty 7:4 - ciekawe, że wszystkie punkty Lawala padły z rzutów wolnych, które Amerykanin wykonywał ze świetną skutecznością. Lawal w ostatnich minutach miał 7/8 z linii, w meczu 7/9, podczas gdy przed niedzielnym meczem we Włocławku trafił tylko 16 z 33.

Edwards zdobył ostatecznie 26 punktów i miał 11 zbiórek, i pokazał, że jest silniejszym i lepszym technicznie graczem niż Lawal, ale to ten drugi (15 punktów, 14 zbiórek i cztery bloki) cieszył się z wygranej. I z dwóch bloków na Edwardsie.

Pojedynek środkowych we Włocławku

Edwards-Lawal
33minuty33
26punkty15
11/22z gry4/9
4/6z wolnych7/9
11zbiórki14
1asysty0
1bloki4
2przechwyty0
2straty4
4faule3
W sezonie

Edwards-Lawal
29minuty30
20,6punkty16,9
55 proc.z gry65 proc.
68 proc.z wolnych57 proc.
8,4zbiórki11,7
1,0asysty0,7
1,4bloki1,4
1,4przechwyty0,6
1,4straty1,9
2,9faule3,3
  • 0