Sport.pl

Wtorkowe mecze 1. rundy Ligi Mistrzów

Tylko przez 20 minut zdołał zachować czyste konto Jerzy Dudek w spotkaniu z Valencią na Stadio Mestalla. Liverpool był bezradny wobec finezyjnej gry gospodarzy i przegrał 0:2. W królewskim stylu rozpoczął kampanię w obronie trofeum Real Madryt, pokonując Romę na Stadionie Olimpijskim w Rzymie 3:0
- Zobaczycie w tym sezonie nowy, lepszy Liverpool. W naszej grupie Valencia, FC Basel i Spartak Moskwa to mistrzowie kraju, tylko my nim nie jesteśmy. Chcemy to wreszcie zmienić i dlatego moi piłkarze będą grać o wiele bardziej ofensywnie niż dotąd. Być może będziemy tracić więcej goli, ale i więcej strzelać. Będziemy grać - zapowiadał przed wylotem do Hiszpanii menedżer "The Reds" Gerard Houllier.

Na Stadio Mestalla znów zobaczyliśmy jednak "stary, dobry" Liverpool, broniący często ośmioma zawodnikami i wybijający piłkę do pozostających w przodzie napastników. Anglicy podeszli do rywali z wyraźnym respektem. - To będzie bez wątpienia najtrudniejszy mecz w tym sezonie. Valencia to finalista dwóch ostatnich edycji Ligi Mistrzów - to mówi samo za siebie - przyznał niemiecki pomocnik Dietmar Hamann.

Statystyka rzeczywiście przemawiała za gospodarzami: z 16 spotkań na własnym boisku w Champions League Valencia ani razu nie przegrała, zwyciężyła 12 razy i odnotowała cztery remisy. A w europejskich pucharach Hiszpanom zawsze dobrze grało się z zespołami z Wysp. Ostatni raz przegrali z angielską drużyną 36 lat temu.

Grająca bez skrzydłowego Kily Gonzaleza oraz obrońców Fabio Aurelio i Miroslava Djukica Valencia od pierwszych minut zepchnęła gości do obrony. Liverpoolczycy byli bezradni wobec indywidualnych akcji Francisco Rufete i Rubena Baraji oraz znakomicie rozgrywającego piłkę Pablo Aimara, co chwilę faulowanego. Raz nawet na własnym polu karnym, ale sędzia nie podyktował jedenastki.

Pierwszy gol padł w 20 min po "magicznym" rozegraniu piłki między Barają i Aimarem. Ten ostatni strzelił z 10 metrów w długi róg nie do obrony dla Dudka. "The Reds" zagrozili bramce Santiago Canizaresa dopiero w 31 min, kiedy to Emile Heskey posłał piłkę z ostrego konta wzdłuż linii bramowej. Chwilę później było już jednak 2:0 dla Valencii po bardzo mocnym uderzeniu Baraji zza pola karnego - Dudek znów był bez szans.

Po zmianie stron Houllier zdjął z boiska obu Senegalczyków El Hadij Dioufa i Salifa Diao, wprowadzając Michaela Owena i Bruno Cheyrou i Liverpool zaczął wreszcie porządnie grać, ale nie zdołał zmienić wyniku. Dobrze interweniował Dudek, przenosząc nad poprzeczką strzały Aimara i Baraji oraz wybijając nogą uderzenie Johna Carewa. Goście kończyli spotkanie w dziesiątkę, po czerwonej kartce Hamanna.

Dramatyczny mecz obejrzeli kibice na Stadionie Olimpijskim w Rzymie, gdzie pobłogosławieni w poniedziałek przez Jana Pawła II piłkarze Realu Madryt pokonali AS Roma 3:0. Przed rokiem "królewski" klub w tym samym miejscu od wygranej z Romą 2:1 rozpoczął zwycięską kampanię o trofeum. Wtorkowy mecz pokazał, że nie bez powodu jest kandydatem nr 1 bukmacherów do wygrania tegorocznej edycji. Real wystąpił bez Ronaldo, a Roma bez Gabriela Batistuty i swego kapitana Francesco Tottiego, a także trenera Fabio Capello, który miał ten mecz przesiedzieć na trybunach z powodu zawieszenia przez UEFA.

Gospodarze toczyli wyrównany bój do pierwszej bramki. Wspaniałe okazje marnowali Emerson, Panucci, Cassano I Tommassi. Gol Gutiego do szatni w 40. minucie podciął Rzymianom skrzydła. Na drugą połowę wyszli bez wiary w siebie i pozwolili wbić sobie jeszcze dwa gole, po strzałach Raula i ponownie Gutiego.

Wyniki:

Grupa A

Arsenal Londyn - Borussia Dortmund 2:0 (0:0): Bergkamp (62.), Ljungberg (77.)

AJ Auxerre - PSV Eindhoven 0:0



Grupa B

FC Valencia - FC Liverpool 2:0 (2:0): Aimar (20.), Baraja (39.). Czerwona kartka: Dietmar Hamann (Liverpool, 77.)

FC Basel - Spartak Moskwa 2:0 (0:0): Yakin (50.), Rossi (55.)



Grupa C

AS Roma - Real Madryt 0:3 (0:1): Guti (41. i 74.), Raul (56.)

Racing Genk - AEK Ateny 0:0



Grupa D

Rosenborg Trondheim - Inter Mediolan 2:2 (0:1): Karadas (52. i 64.) - Crespo (33. i 78.)

Ajax Amsterdam - Olympique Lyon 2:1 (2:0): Ibrahimovic (11. i 34.) - Anderson (84.). Czerwona kartka: Yakubu (Ajax, 85.)



Jerzy Dudek o porażce z Valencią

(na antenie Polsatu)

Było ciężko. Zwłaszcza w pierwszej połowie, bo nie umieliśmy ani przytrzymać piłki ani jej rozegrać. Zawsze ciężko nam się gra w Hiszpanii, tak samo męczyliśmy się z FC Barcelona. Będziemy chcieli się zrewanżować na Anfield Road. W domu zawsze gramy inaczej, a też Hiszpanom nie leżą mecze na Wyspach. Bramki. Pierwsza wynikała z naszego nie najlepszego ustawienia: gramy teraz czwórką obrońców i niestety łatwo nam wrzucić piłkę między obrońców. Trudno mi ocenić czy mogłem coś zrobić, jakoś lepiej zareagować. Liczyłem, że Aimar będzie przyjmował piłkę i chciałem mu skrócić kąt, a on uderzył w długi róg. Przy drugiej Barace udał się ten strzał, piłka poleciała bardzo szybko, po bardzo szybkiej nawierzchni, nie zdążyłem jej sięgnąć. Zabrakło nam w tym meczu agresji. Właśnie na to narzekał w przerwie Gerard Houllier. Ale też gdy na początku staraliśmy się zaatakować agresywnie od razu utemperował nas sędzia.