Sport.pl

GP Węgier. Heidfeld o pożarze: To było przerażające

Jednym z najbardziej przerażających momentów niedzielnego Grand Prix na węgierskim Hungaroringu był pożar i eksplozja w bolidzie Nicka Heidfelda. Niemiec nie ucierpiał, ale przyznaje, że przestraszył się. - Zrobiło się bardzo gorąco. Czułem temperaturę - relacjonował całe zdarzenie po wyścigu.
Heidfeld znajdował się na odległej pozycji, gdy zjechał zmienić opony do boksu. Przy wyjeździe z alei serwisowej z jego podwozia, z okolic osi lewego tylnego koła, zaczęły sypać się iskry. Chwilę później bolid się zapalił, kierowca zatrzymał go na poboczu i pospiesznie wyskoczył z kokpitu, a służby techniczne przystąpiły do gaszenia pożaru.

To nie pierwszy pożar w bolidzie Niemca w tym sezonie. Samochód zapalił się mu także podczas treningów przed GP Hiszpanii. - Ta sytuacja była o wiele bardziej przerażająca. W Barcelonie widziałem ogień i miałem czas na zatrzymanie się. Na Węgrzech zauważyłem pożar i od razu zrobiło się gorąco. Naprawdę czułem temperaturę. To było trochę przerażające - powiedział Heidfeld.

Przegrzana nakrętka

Szef inżynierów Renault Alan Permane przyznał po zakończeniu wyścigu, że do samozapłonu doszło z powodu długofalowego przegrzania metalowej nakrętki. Co w połączeniu z wysoką temperaturą podwozia, w okolicach wydechu ciepłego powietrza z wnętrza, spowodowało pojawienie się ognia z tyłu pojazdu.

Kierowcy Renault przed wakacyjną przerwą nie mają powodów do radości. Pierwszy raz w sezonie żadnemu z nich nie udało się zdobyć punktów podczas Grand Prix. Nick Heidfeld zajmuje 8. miejsce w klasyfikacji generalnej (34 punkty), tuż za nim plasuje się Witalij Pietrow. Niemiec wyprzedza kolegę z zespołu o 2 oczka. Lotus Renault w rankingu konstruktorów zajmuje 5. lokatę.

Button wygrał GP Węgier  »


Więcej o: