Sport.pl

Lech Poznań. Łukasz Trałka gra mniej, jego rola w Kolejorzu się zmienia. W przyszłości zostanie stoperem?

- To nie jest tak, że jak nie gram, to się wkurzam i strzelam focha. Nie, kompletnie nie. Najważniejsze, by Lech wygrywał - mówi Łukasz Trałka. Rola kapitana Lecha Poznań zmienia się, a być może zmieni się też pozycja Trałki na boisku
Jeden z głównych zarzutów mediów i kibiców Lecha Poznań do trenera Jana Urbana tyczył się wystawiania defensywnego duetu w środku pola. Abdul Aziz Tetteh i Łukasz Trałka grali obok siebie nawet wtedy, gdy Kolejorz mierzył się u siebie z teoretycznie słabszymi zespołami. Cierpiała na tym gra ofensywna Lecha - ani Tetteh, ani Trałka nie są zawodnikami, którzy mogą z powodzeniem występować w roli rozgrywających.

Nenad Bjelica miał to zmienić. I faktycznie tego dokonał - duet "audi TT", jak nazywał tę parę Urban, oglądamy coraz rzadziej. Chorwat dał temu wyraz już w swoim debiucie, gdy posadził kapitana zespołu na ławce rezerwowych i sam Ghańczyk musiał trzymać w ryzach środek pola Kolejorza. To Tetteh u Bjelicy gra częściej i nie ma wątpliwości, że dziś to on, a nie Trałka jest numerem jeden wśród defensywnych pomocników Lecha.

Dla kapitana drużyny to o tyle nowa sytuacja, że od wielu miesięcy był pewniakiem do gry i miał niemal z urzędu zagwarantowane miejsce w wyjściowej jedenastce. Sam przyznaje, że nie było mu trudno zaadoptować się do nowej roli. - Nie, nie mam z tym żadnego problemu. Aziz grał bardzo dobrze w tych meczach, w których występował sam. Jestem gotowy do gry, ale nie ma żadnej chorej i niezdrowej sytuacji między nami. Normalna sportowa walka o skład - tłumaczy.

Nie jest też tak, że Trałka został kompletnie odsunięty od składu. Doświadczony pomocnik gra rzadziej, ale wciąż stanowi ważny punkt zespołu walczącego o mistrzostwo Polski. Trener Kolejorza zapowiadał zresztą, że wcale nie rezygnuje z gry na dwóch defensywnych pomocników. Jednak w przypadku, gdy Chorwat zdecyduje się na bardziej ofensywny wariant, wtedy 32-latek będzie musiał oglądać w akcji Tetteha.

Kapitan wciąż odgrywa bardzo ważną rolę w lechowej szatni. Jest jednym z najstarszych zawodnikiem w kadrze (starsi są tylko Dariusz Dudka i Marcin Robak), reprezentuje drużynę w rozmowach z zarządem czy kibicami, stoi na czele rady zespołu. Trałka doskonale zdaje sobie sprawę, że w obecnym układzie nie może się frustrować i tym samym negatywnie wpływać na drużynę: - To nie jest tak, że jak ja nie gram, a gra Aziz i wygrywamy, to się wkurzam. Nie, kompletnie nie. Jesteśmy dobrymi kumplami, kibicujemy sobie nawzajem, trzymam za niego kciuki. Nie mam napinki, że gdy nie gram, to strzelam focha i obrażam się na wszystkich dookoła. To jest zdrowy układ, nie szukamy problemów. To nie miałoby sensu. Najważniejsze, by Lech wygrywał - tłumaczy.

Niewykluczone jednak, że w przyszłości rola Łukasza Trałki w Lechu Poznań zmieni się jeszcze bardziej. Lech zimą będzie bowiem potrzebował wzmocnienia na pozycji środkowego obrońcy, bo z klubem na pewno pożegna się Paulus Arajuuri, który odchodzi od Broendy Kopenhaga. Możliwe jest tez odejście Tamasa Kadara, który też może występować na środku defensywy. Wydaje się, że naturalnym ruchem dla Trałki może być przesunięcie go bliżej własnej bramki. - Może przyjdzie czas, że zejdę "pięterko" niżej. Było parę meczów, gdy grałem na stoperze. Biorę pod uwagę, że kiedyś przeniosę się tam na stałe. Ale to nie jest plan na dziś, ani jutro. Może za jakiś czas, na pewno warto to przemyśleć. Do tej pory nie rozmawiałem o tym z trenerami - odpowiada, gdy pytamy go o tę kwestię.

Więcej o:
Skomentuj:
Lech Poznań. Łukasz Trałka gra mniej, jego rola w Kolejorzu się zmienia. W przyszłości zostanie stoperem?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX