Sport.pl

Cracovia wygrała bez złej energii prezesa

Po efektownej wygranej z Koroną Kielce w Cracovii zadowoleni są wszyscy, z prezesem Januszem Filipiakiem na czele. - To wykracza poza wymiar finansowy i premie - mówi właściciel klubu.
6:0 to najwyższa wygrana Cracovii od 58 lat, a przy okazji pierwsze trzy punkty od... 58 dni. Kibice po raz ostatni oklaskiwali zwycięstwo w derbach z Wisłą. Mimo sześciu meczów bez wygranej w drużynę nie zwątpili, bo już przed meczem skandowali z trybun nazwisko trenera Jacka Zielińskiego.

Od nerwowych ruchów powstrzymał się też Filipiak. - Niedawno Canal+ pokazał, że wytrzymałem [mikrofon stacji nagrywał reakcje prezesa w czasie niedawnego meczu z Lechią Gdańsk - przyp. red.]. Widziałem, że zawodnicy są zmotywowani i w każdym meczu dają z siebie wszystko, ale nie wychodzi. Trzeba było wyczekać, by nie popsuć atmosfery złą energią prezesa. To przyczyniło się też w jakiś sposób do tego, jak wyglądało niedzielne spotkanie. W zeszłym roku początek jesieni też był słaby, a potem przyszły dobre mecze - przekonuje prezes.

Po ostatnim gwizdku poszedł do szatni pogratulować piłkarzom i trenerowi. - Powiedziałem zawodnikom, że to wykracza poza wymiar finansowy, premie, kontrakty. Mam dla nich duży szacunek za to, co zrobili - zaznacza.

- W końcu jest przełamanie. I to w fajnym stylu. 6:0 satysfakcjonuje nas, kibiców, trenera, właściciela... Możemy się trochę pocieszyć - dodaje Mateusz Szczepaniak.

Napastnik to jeden z czterech sprowadzonych latem zawodników, którzy w niedzielę znaleźli się w pierwszej jedenastce Cracovii. Wśród nich był też wychowanek Korony Piotr Malarczyk, dla którego było to pierwsze spotkanie przeciwko kieleckiej drużynie.

- To był dla mnie szczególny mecz. Serce biło trochę inaczej niż zwykle, z kilkoma chłopakami z Korony cały czas mam bardzo dobry kontakt. W poprzednich spotkaniach punktowaliśmy słabo, ale sytuacji było bardzo dużo. Czasami brakowało trochę szczęścia, czasami lepszego wykończenia. Wiedzieliśmy jednak, że ta zła passa musi się skończyć - podkreśla stoper.

Między innymi dzięki Malarczykowi Cracovia po raz drugi w tym sezonie skończyła mecz bez straty gola. Do tego bramkę zdobył Szczepaniak, a dwie dołożył Krzysztof Piątek. Nic więc dziwnego, że Filipiak chwali letnie nabytki drużyny.

- Nasze ruchy nie były przypadkowe, było wiadomo, że to są dobre transfery - uważa właściciel Cracovii.

Więcej o: