Sport.pl

Po właściwych stronach Błoń. Matematyka mówi Cracovii: "Wow"

Niecodzienny wynik, powrót Mateusza Cetnarskiego i zbliżający się rekord Miroslava Covili. Co zapamiętamy z wygranej Cracovii 6:0 z Koroną Kielce?
To naprawdę nie zdarza się zbyt często. Być może w lidze hiszpańskiej takie wyniki są na porządku dziennym, bo Barcelona i Real nie mają litości dla rywali. Być może czasem padają nawet w Lidze Mistrzów, i to ostatnio także w meczu drużyny z Warszawy. Ale w polskiej ekstraklasie to naprawdę wyjątek.

O tym, że przy ul. Kałuży stało się coś wyjątkowego, mówi zresztą matematyka. W ostatnich 10 sezonach (od 2007/08) rozegrano 2416 spotkań w najwyższej klasy rozgrywek i tylko trzy razy ktoś wygrał różnicą sześciu goli (ale ani razu większą). Po raz ostatni... Wisła Kraków z Podbeskidziem w Bielsku-Białej we wrześniu ubiegłego roku. Równanie jest proste: taki wynik pada średnio raz na 805 meczów.

Inne liczby? W 43-letniej historii Korona Kielce nigdy nie przegrała tak wysoko w ekstraklasie. A Cracovia na tak wysokie zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywek czekała przez... 21 210 dni.

Dobrze, że wróciłeś

Nie mamy pojęcia, co trener Jacek Zieliński powiedział po meczu do Mateusza Cetnarskiego, ale my na jego miejscu powiedzielibyśmy: "jak dobrze, że wróciłeś". W ubiegłym sezonie napędzał akcje Cracovii, a wrażenie robiły dwucyfrowe liczby goli (13) i asyst (12) na jego koncie. Gdyby to była koszykówka, powiedzielibyśmy, że zaliczył wtedy double double (używa się tego określenia, gdy zawodnik zdobędzie np. ponad 10 punktów i zbiórek w jednym meczu).

Tyle że na początku tego sezonu wyhamował, coraz częściej siadał na ławce rezerwowych, i wydawało się, że nie daje drużynie tyle, ile dawał wcześniej. Ale w niedzielę znów był sobą sprzed kilku miesięcy. Wziął na siebie ciężar rozegrania, zaliczył trzy asysty i pokazał, jak bardzo Cracovia jest od niego zależna.

Do rekordu jeden krok

W pewnym sensie to fenomen. Cracovia ściągnęła latem dwóch napastników, ale najskuteczniejszy w drużynie jest... defensywny pomocnik. To, że Miroslav Covilo potrafi strzelać (najczęściej głową), było wiadomo. Ale nikt nie liczył, że po 11 kolejkach Serb będzie wiceliderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Ma pięć goli, czyli już teraz zdobył ich więcej niż przez cały ubiegłym sezon (wtedy cztery). Jego rekord to siedem - tyle razy trafił w sezonie 2013/14 jako piłkarz FC Koper oraz rok później, już w Cracovii.

Więcej o: