Sport.pl

Śląsk - Termalica. Mariusz Rumak: U nas nie fruwają drony i nikt nie ma zadań domowych

Stracona bramka w Gliwicach w ostatnich sekundach meczu nie była aż tak bolesna, jak kuriozalne bramki w pucharze Polski przeciwko Bytovii. One mnie bardziej bolały niż sytuacja w Gliwicach - mówi szkoleniowiec Śląska Wrocław Mariusz Rumak.
Śląsk w niedzielę zmierzy się z tegoroczną rewelacją Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W spotkaniu zabraknie słowackiego pomocnika Petera Grajciara, który nadal zmaga się z urazem. Niepewny jest też występ Portugalczyka Augusto.

- Jeśli chodzi o nasz następny mecz, mam nadzieję, że Augusto będzie gotowy. Wczoraj chuchaliśmy na zimne. Augusto wziął udział w treningu, ale tylko w pierwszej części. Później wprowadziliśmy mocniejsze obciążenie i nie chcieliśmy ryzykować. Decyzje podejmowane są przed treningiem i mieliśmy to wcześniej ustalone. Portugalczykowi odezwała się stara blizna, ale sam zawodnik czuje się dokładnie tak, jak przed meczem z Piastem Gliwice - mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Śląska Mariusz Rumak.

Szkoleniowiec podczas spotkania z dziennikarzami skupił się również na indywidualnych ocenach swoich piłkarzy. - Jesteśmy świadomi, którzy piłkarze czują się w swoim towarzystwie najlepiej na boisku. Współpraca Bilińskiego z Rierą jest dobra, potrafią uzyskać fajna synergię w postaci bramek, ale Hiszpan na pewno nie jest gotowy na 90 minut - ocenia Rumak. - Jednocześnie liczymy na powrót do dobrej dyspozycji Ryoty Morioki, którego zmiennikiem jest właśnie Sito. Japończyk dobrze wygląda w grze, kwestią jest, by wykorzystywał sytuacje, które potrafi sobie wypracowywać.

Rumak: - Biliński jest jednym z najlepszych egzekutorów rzutów karnych w Śląsku. W Gliwicach Kamil był wyznaczony do wykonywania jedenastki, ale problemem było, że sam był faulowany. Czuł się jednak na tyle mocno, że wziął piłkę i strzelił karnego. Mój poziom zaufania do Kamila jest zawsze taki sam. Mam zaufanie do każdego mojego piłkarza. Zarówno do Idzika, który zagrał raz z Legią, ale też do Celebena, który gra od deski do deski. Na mnie spoczywa jednak wybór podstawowej jedenastki na mecz.

Trener Śląsk zdradził też metody pracy z zespołem. - Kariery trenerskiej nie robię. Ja po prostu wykonuje swój zawód. Stracona bramka w Gliwicach w ostatnich sekundach meczu nie była aż tak bolesna, jak kuriozalne bramki w pucharze Polski przeciwko Bytovii. One mnie bardziej bolały niż sytuacja w Gliwicach. U nas nie fruwają drony i nikt nie ma zadań domowych. Każdy trener ma swój warsztat i go pielęgnuje. Ja od kilku lat tak samo przygotowuję zespół. Polega to na tym, że piłkarze mają odprawę poświęconą grze całego zespołu przeciwnika, ale też poszczególne formacje mają odprawy z analizą indywidualnych umiejętności naszych rywali. W samej szatni zawsze są dodatkowo plansze, gdzie wszystko staramy się przekazać. Wiedzy mają dużo, ale przekucie tego na boisko już nie jest takie proste - kończy szkoleniowiec wrocławian.

Mecz Śląsk - Termalica w niedzielę o godz. 15.30.

Więcej o: