Sport.pl

Lech Poznań - Pogoń Szczecin. Marcin Robak: Nie dziwię się kibicom, gdy pytają o napastnika

- Od graczy w ataku wymaga się zdobywania bramek w każdym meczu i rozumiem to, gdy kibice krzyczą na trybunach "Gdzie jest napastnik?" - mówi Marcin Robak z Lecha Poznań.


Zanim Lech Poznań zmienił trenera (Jana Urbana i Nenada Bjelicę) i nastała w ekstraklasie przerwa na mecze reprezentacyjne, kibice przy Bułgarskiej domagali się wzmocnienia drużyny. Pytali też władze klubu: "Rutkowski, gdzie jest napastnik?". - Od graczy w ataku wymaga się zdobywania bramek w każdym meczu i rozumiem to, gdy kibice wznoszą takie okrzyki. Po pierwszych meczach niezadowolenie kibiców było duże. To jest normalne, bo kibic przychodzi na mecz, by oglądać gole i zwycięstwa Lecha, a to nie zawsze się udaje - mówi Marcin Robak, który strzelił w tym sezonie tylko dwa gole, a i tak jest najlepszym snajperem Kolejorza. - Wiadomo, że każda kolejna bramka nakręca zawodnika do zdobywania kolejnej. Myślę, że taka seria dwóch-trzech spotkań pod rząd ze strzelonym golem ułatwiłaby mi powrót do optymalnej dyspozycji.

Przed końcem okna transferowego Lech nie kupił żadnego nowego gracza do ataku i Marcin Robak nie ma na razie konkurencji. Młody Paweł Tomczyk, który strzelił gola w sparingu z Olimpią Grudziądz (2:1) pozostanie w zespole rezerw. - Nie wiadomo na razie, jak będzie wyglądała hierarchia w ataku. Dawid Kownacki ostatnio chorował, a Nickiego Bille nie ma na treningach, bo leczy kontuzję, więc tych napastników nie było zbyt wielu. Skupialiśmy się na tym, by każdy ofensywny zawodnik dochodził do pozycji strzeleckiej i zdobywał bramki. A to, czy ja będę strzelał, czy ktoś inny, nie jest najważniejsze - wyjaśnia Marcin Robak, który chwali sobie współpracę z nowym trenerem Kolejorza Nenadem Bjelicą. - Zmiana jest taka, że na treningach staramy się grać bardziej ofensywnie, atakować większą liczbą zawodników i mam nadzieję, że tak będzie też w meczach ligowych. Trener skupia się też na tym, byśmy po stracie piłki szybko starali się zaatakować pressingiem i ją odzyskać. To głównie na te dwa elementy trener zwracał uwagę przez te dwa tygodnie pracy z nami - opowiada zawodnik. - Sytuacja z nowym trenerem jest inna, niż rok temu, gdy przychodził Jan Urban. Teraz trener nie musiał nas odbudowywać mentalnie, bo po słabym początku w czterech ostatnich meczach nie przegraliśmy, zdobywaliśmy punkty. Współpraca układa się bardzo dobrze. Trener mówi w szatni po angielsku, używa prostych słów, więc łatwo można zrozumieć, o co chodzi. Bije od niego pewność siebie, widać, że jest zaangażowany w to, co robi. Treningi mijają szybko, a wykonujemy w ich czasie kawał roboty.

Były napastnik Pogoni Szczecin opowiada też o tym, jak w tamtym obozie traktowany jest pojedynek z Kolejorzem. - Dla Pogoni przyjazd do Poznania na mecz z Lechem to mecz szczególny. Przyjedzie duża liczba kibiców ze Szczecina, a piłkarze będą chcieli dać im zwycięstwo, bo w Pogoni mecz z Lechem jest jak derby. Atmosfera będzie więc gorąca. Pogoń potrafi strzelać i wygrywać na wyjazdach, co pokazał mecz z Gliwicach [wygrany przez gości 2:0]. Przyjeżdża jednak do nas, a my mamy serię czterech meczów, w których punktowaliśmy i liczymy na trzy punkty w niedzielę - podkreśla Marcin Robak. - Gdy przychodziłem do Lecha Poznań, to był to zespół, który grał bardzo ofensywnie i stwarzał dużo sytuacji podbramkowych czy to napastnikom, czy pozostałym graczom. W Pogoni nie zawsze tak było, ale jakoś potrafiliśmy zdobywać te bramki. Teraz Pogoń ma dobrą obronę. To dzięki defensywie niej traci mało bramek i zdobywa punkty. Choć ostatnie mecze pokazały, że potrafi też strzelać gole.

Marcin Robak uważa ponadto, że niedawne przejście do Legii Warszawa Jakuba Czerwińskiego będzie dużym osłabieniem szczecińskiej drużyny. - To zawodnik, który grał we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty. Zobaczymy, jak Pogoń poradzi sobie bez niego, bo jest bardzo dobrym obrońcą i tworzył zgraną parę z Jarkiem Fojutem - zastanawia się lechita.

Więcej o: