Sport.pl

Marcin Robak obraził kibiców Lecha Poznań? "Nie miałem nic złego na myśli"

Marcin Robak wszedł z ławki w meczu Lecha Poznań z Cracovią. Dziesięć minut później strzelił drugiego gola dla Kolejorza, po czym przyłożył palec do ust. To rozwścieczyło kibiców.
Lech Poznań dopiero w piątej kolejce ekstraklasy odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie. A i początek meczu ostatniego z Cracovią wcale nie zwiastował przełamania. W pierwszej połowie lechici grali słabo, nie stworzyli sobie żadnej sytuacji do zdobycia bramki. Kibice nie przebierali więc w słowach wyrażając swoje niezadowolenie. Dopiero po przerwie Kolejorz objął prowadzenie.

Pierwszego gola dla Lecha strzelił Jan Bednarek. Prowadzenie podwyższył Marcin Robak, który na boisko wszedł z ławki rezerwowych. Dziesięć minut później cieszył się ze swojego drugiego trafienia w tym sezonie. Podbiegł pod "Kocioł" - trybunę, na której zasiadają najbardziej zagorzali fani Kolejorza i przyłożył palec do ust.

To zachowanie snajpera Lecha oburzyło kibiców, którzy uważają, że zawodnik nie powinien uciszać własnych kibiców. Piłkarz odpowiada, że to nie był gest skierowany specjalnie do nich. - Nie raz już tak cieszyłem się ze zdobytej bramki i to na własnym stadionie w innych klubach. Dla mnie to była normalność. Chciałem po prostu po bramce uciszyć stadion. Może troszkę to inaczej wyszło, ale nic złego nie miałem na myśli. To była po prostu moja cieszynka - tłumaczy Marcin Robak.

Napastnik Lecha Poznań strzelił swojego drugiego gola w tym sezonie. To tyle, ile zdobył przez cały ostatni sezon. Wtedy jednak Robak przez długie miesiące nie wychodził z gabinetów lekarzy. Do klubu miał pretensje, że został niewłaściwie zdiagnozowany, że gdy jego zdaniem nie był jeszcze zdrowy, to kazano mu grać i przez to uraz stawu skokowego się przeciągał, aż wylądował na stole operacyjnym. Napastnikowi nie podobało się też to, jak traktowali go kibice, gdy leczył kontuzję.

Mimo, że Marcin Robak przed nowym sezonem wrócił do pełni sił, to tak zraził się do poznańskiego klubu, że poprosił władze Lecha, by pozwoliły mu odejść. Wręcz na to naciskał. Nie był zadowolony z pobytu w Poznaniu.

Piłkarz porozumiał się już podobno z Piastem Gliwice, gdzie grał w przeszłości. Władze Kolejorza postawiły jednak weto. I mimo nacisków zawodnika, nie zgodziły się na jego odejście. - To tak naprawdę zakończony temat, więc nie chciałbym się wypowiadać - odpowiada Robak. Czyli chciałeś odejść? - zapytali dziennikarze. - Naprawdę nie chcę o tym rozmawiać.

Wielkopolska na igrzyskach - historyczne medale i nadzieje w Rio





Więcej o: