Sport.pl

Górnik Zabrze związał się z STS-em. Prezes bukmachera: Chcemy długofalowej współpracy. Będzie premia za awans [ROZMOWA]

- Uważam, że start od niższej ligi to mógłby być dla Górnika Zabrze ciekawy kierunek. W pewnym momencie długi stają się na tyle duże, że finansowanie klubu w obecnej formie po prostu przestaje się opłacać - przekonuje Mateusz Juroszek, prezes STS-u, nowego oficjalnego bukmachera Górnika.
Czy Górnik Zabrze szybko wróci do Ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

W czwartek Górnik Zabrze podpisał umowę z STS-em, który tym sposobem został oficjalnym bukmacherem klubu z Roosevelta. - To pakiet stworzony na wzór klubów ligi angielskiej. Wiążemy się nie tylko z klubem, ale i z jego kibicami. To oni są dla nas najważniejszą wartością. A wiadomo, że pod względem kibicowskim Górnik to ścisła krajowa czołówka - mówi Matuesz Juroszek, prezes STS-u.

Kamil Kwaśniewski: Można powiedzieć, że idziecie pod prąd. Górnik znalazł się przecież na poważnym zakręcie...

Mateusz Juroszek: - Jesteśmy oficjalnym partnerem reprezentacji Polski, współpracujemy z kilkoma klubami Ekstraklasy, ale Górnik już od dawna był w naszym kręgu zainteresowań. Zresztą, nigdy nie ukrywałem swojej sympatii do niego. Jestem ze Śląska, na mój pierwszy mecz ojciec zabrał mnie właśnie do Zabrza, więc z Górnikiem zawsze byłem emocjonalnie związany. Czekałem na odpowiedni moment, by pokazać swoje wsparcie. Ostatnio w Górniku dobrze się co prawda nie działo, ale być sponsorem, kiedy klubowi idzie, to nie sztuka. W końcu rozmowy nabrały tempa, czego efektem jest dwuletnia umowa. Liczę jednak na długofalową współpracę. Już na przykładzie Lecha Poznań pokazaliśmy, że relacje największej firmy bukmacherskiej w Polsce i klubu piłkarskiego mogą wejść na zupełnie inny poziom. To, jak mocno rozkręciliśmy marketing Lecha i współpracę z jego kibicami, pokazuje, że naprawdę znamy się na rzeczy. Teraz to samo chcielibyśmy zrobić w Zabrzu.

Umowa oznacza szereg ekspozycji reklamowych podczas meczów, ścisłą współpracę z kibicami. Trwają rozmowy na temat naszego punktu bukmacherskiego przy Arenie Zabrze. Chcemy, by przed meczami kibice mogli się założyć, poznać statystyki, ale też pobawić się, odpocząć. Przygotowaliśmy również premię za awans Górnika do Ekstraklasy, bo uważamy, że tam jest jego miejsce. Oczekujemy, że klub będzie coraz mocniejszy, ale nie mam tu na myśli chociażby awansu do pucharów. Chodzi mi o klub, z którego cały Górny Śląsk jest dumny, który wprowadza do gry młodzież.

Jak wysoka będzie ta wspomniana premia za awans?

- Porównywalna z sumą, którą przelejemy na konto klubu za rok współpracy.

Od jak dawna prowadziliście rozmowy z klubem? Bliski ich finalizacji był już Marek Pałus, poprzedni prezes Górnika.

- Tak naprawdę te rozmowy toczyły się już od kilku lat. Jeszcze w czasach, kiedy prezesem Górnika był Łukasz Mazur. Spotykałem się również z panią Małgorzatą Mańką-Szulik, prezydent Zabrza. Nie były to jednak rozmowy konkretne, nikt nie potrafił przedstawić mi przekonującego pomysłu na ten klub. Ja tymczasem nie patrzę na Górnika jak na miejsce, w którym mogę wywiesić reklamy swojej firmy. Patrzę na niego znacznie szerzej. Dam panu przykład... Rok temu zastanawialiśmy się nad podjęciem współpracy z jednym z klubów Ekstraklasy, więc spotkałem się z właścicielem i z zarządem. Z biznesowego punktu widzenia interes był dobry, ale kilka innych czynników nam nie odpowiadało. I zrezygnowaliśmy.

Co do prezesa Pałusa - rano spotkaliśmy się w siedzibie mojej firmy, prezes przyniósł nawet koszulkę Górnika z zamieszczonym logo STS-u. Wieczorem natomiast... został odwołany. Dość kuriozalna sytuacja, która mogłaby wręcz odstraszyć. Rozmowy zostały więc wstrzymane. Chcieliśmy poczekać i przekonać się, jak to wszystko się wyklaruje. Jestem jednak spokojny, bo wierzę w kibiców Górnika. Wierzę, że będą tłumnie przychodzili na stadion, że wpływy z dnia meczowego znacząco zasilą klubową kasę. Nawet niech Górnik będzie w tej pierwszej lidze przez dwa lata. Ważne, by wrócił do Ekstraklasy na czystych warunkach, z solidnymi podstawami.

Mówi pan, że wcześniej w Zabrzu nie potrafiono przedstawić przekonującego pomysłu na klub. A teraz?

- Te wcześniejsze rozmowy były prowadzone na różnych płaszczyznach. Rozważaliśmy inwestycje kapitałowe czy "wejście" na koszulkę. Aktualna sytuacja i niejasna przyszłość powodowały jednak, że się na to nie decydowaliśmy. W pewnym momencie uznałem, że może lepiej rozpocząć od małego kroku. Chcę zobaczyć, czy zarząd Górnika będzie w stanie wyegzekwować od swoich pracowników dobrą współpracę z nami. Podobnie było chociażby z Lechem. Pierwszą umowę podpisaliśmy na rok, a zarząd klubu wiedział, że w tym czasie musi nas do siebie przekonać. I tak współpracujemy już ponad trzy lata. Dla Górnika również będziemy bardzo wymagający, chociaż ten pierwszy rok możemy potraktować nieco rozgrzewkowo.

Już od 1,5 roku współpracujecie z Socios Górnik, stowarzyszeniem kibiców Górnika, które ma z klubem trudne relacje. Jesteście szansą na ich poprawę?

- Możemy namawiać, by strony się porozumiały, ale uważam, że jakaś większa ingerencja byłaby nie na miejscu. To sprawa między Socios Górnik a Górnikiem Zabrze, muszą dogadać się między sobą. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że można mieć różne pomysły na funkcjonowanie klubu, ale - z drugiej strony - on powinien być wartością wspólną. Dlatego głęboko wierzę, że do takiego porozumienia dojdzie.

W jednym z wywiadów mówił pan, że pański ojciec kilkukrotnie starał się kupić Górnika.

- Ojciec kibicował Górnikowi od zawsze i taki pomysł rzeczywiście chodził mu po głowie. Jednocześnie jednak był zbyt zajęty innymi sprawami. Odbyło się kilka spotkań z władzami miasta, ale do naprawdę zaawansowanych rozmów nigdy nie doszło. Temat się uciął. Kto wie natomiast, co by było, gdyby Górnik miał zacząć wszystko od nowa, bez długów. Nawet w czwartej lidze. Wtedy to byłaby interesująca inwestycja... W ogóle uważam, że start od niższej ligi to mógłby być dla Górnika ciekawy kierunek. W pewnym momencie długi stają się na tyle duże, że finansowanie klubu w obecnej formie po prostu przestaje się opłacać.

Innymi słowy - nie wyklucza pan, że za jakiś czas zgłosi się do władz Zabrza z ofertę przejęcia klubu?

- Proszę spojrzeć... W Bundeslidze nie kupi pan żadnego klubu. Jeśli chce pan w niej grać, to pozostaje tylko jedno wyjście: przejąć klub z niższej ligi i do tej Bundesligi go wprowadzić. W lidze angielskiej na sprzedaż jest z kolei wszystko. Sęk w tym, że mowa o takich sumach, na które mogą pozwolić sobie tylko miliarderzy z Chin czy Arabii Saudyjskiej. Ja natomiast wierzę w polską piłkę. Mamy piękne stadiony, oddanych kibiców, ludzie zaczynają grać na orlikach, telewizja płaci coraz więcej. Za kilka lat potencjał Ekstraklasy może być naprawdę duży, a wtedy na kupno jednego z jej klubów będzie już za późno.

W innej lidze taka marka jak Górnik Zabrze, będąca do wzięcia za sensowne pieniądze, to byłaby duża okazja. Dlatego wejście do klubu i poukładanie go na nowo, bez pośpiechu, naprawdę miałoby sens.

Swoją drogą, jestem ciekaw, jak potoczą się losy Polonii Warszawa, która idzie takim tropem. Mam nadzieję, że wróci do Ekstraklasy. Podobnie Widzew Łódź, ŁKS Łódź. Tak zasłużone kluby, z tradycjami i licznym gronem kibiców, zasługują na to, by znów się tam znaleźć.

Obserwuj autora na Twitterze - @kkwasniewski_ >>

Więcej o:
Skomentuj:
Górnik Zabrze związał się z STS-em. Prezes bukmachera: Chcemy długofalowej współpracy. Będzie premia za awans [ROZMOWA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX