Sport.pl

Lech Poznań na stałe zmieni ustawienie na grę dwójką napastników? "Wyglądało to dobrze"

Lech Poznań zaskoczył ustawieniem na inaugurację ekstraklasy. W meczu ze Śląskiem Wrocław trener Jan Urban zdecydował się zagrać dwójką napastników, Marcinem Robakiem i Nickim Bille.
Eksperyment się nie sprawdził o tyle, że Lech nie zdobył we Wrocławiu ani jednej bramki. Trzeba jednak oddać, że sytuacje ku temu były. Najlepszą już w drugiej minucie zmarnował Marcin Robak, gdy po dośrodkowaniu Dariusza Formelli, jego strzał głową w ostatniej chwili zatrzymał Mariusz Pawełek. Drugi z poznańskich snajperów Nicki Bille też miał świetne okazje, jak tą z pierwszej połowy, gdy w sytuacji sam na sam z bramkarzem Śląska trafił w słupek. - Jak na pierwszy mecz to ta nasza współpraca wyglądała całkiem nieźle - uważa Robak. - Zarówno ja, jak i Nicki dochodziliśmy do sytuacji bramkowych. Szkoda, że zabrakło nam troszeczkę szczęścia i ta piłka nie znalazła się ani razu w bramce Śląska - dodaje Robak, który miał za zadanie częściej cofać się po piłkę do środka pola.

Lech miał problem z atakiem pozycyjnym, bo na boisku nie miał ani jednego ofensywnego pomocnika. W środku pola zagrali Łukasz Trałka z Azizem Tettehem. - Nie chcieliśmy ryzykować tego, że przegramy walkę o środek boiska - tłumaczy trener Urban. - Śląsk grał bardzo gęsto w środku, dlatego staraliśmy się wykorzystywać naszych skrzydłowych. To oni mieli nam napastnikom dogrywać piłki - dodaje Robak.

Wariant gry z dwójką napastników Lech ćwiczył już w okresie przygotowawczym. - Trenowaliśmy to w tygodniu i byliśmy przygotowani na to, że zagramy tak ze Śląskiem - przyznaje Robak. Po meczu o Superpuchar Polski, gdzie jedynym wysuniętym napastnikiem był Nicki Bille, wydawało się jednak, że trener Urban nie zdecyduje się na zmianę ustawienia. Wszystko wskazywało na to, że Duńczyk wygrał rywalizację z Robakiem. Skąd więc taka decyzja? Okazuje się, że trener ma kłopot bogactwa w ataku. - Zarówno Nicki, jak i Marcin dobrze wyglądają na treningach, stąd takie ustawienie - wyjaśnił szkoleniowiec poznańskiej drużyny.

Nie jest to jednak jedyny powód takiej zmiany ustawienia. W meczu ze Śląskiem nie mogło zagrać aż siedmiu zawodników, a nowych piłkarzy trener Urban nie chce zbyt szybko wprowadzać do zespołu. Dlatego dopiero kwadrans przed końcem meczu na boisku we Wrocławiu pojawił się doświadczony Radosław Majewski. - Muszą poznać ekstraklasę, nie musimy ich od razu rzucać na głębokie wody. Radek Majewski będzie miał swoje szanse. On przychodzi z ligi greckiej, gdzie gra się bardzo technicznie, nie ma tyle kontaktów z przeciwnikiem. W wielu momentach widziałem, że potrzebuje trochę czasu, stąd taka decyzja - wyjaśnił Urban. W doddatku Maciej Gajos musiał z konieczności zagrać na skrzydle, Darko Jevtić jest kontuzjowany, a Karol Linetty odpoczywa po Euro 2016. W tej sytuacji szkoleniowiec nie miał w zasadzie żadnego ofensywnego pomocnika. Dlatego też zdecydował się na taką zmianę ustawienia.

Nie oznacza to jednak, że Lech będzie już zawsze grał dwójką napastników z przodu. - Trener na pewno obejrzy mecz i wyciągnie wnioski, czy gra dwójką napastników to było dobre rozwiązanie, czy nie. Mamy też kreatywnych zawodników do gry w środku pola, oni też mogą grać - uważa Robak, który we Wrocławiu po raz pierwszy od niemal roku rozegrał całe spotkanie.

Zdjęcie Hasbro Monopoly Lech Poznań Fc 024983 Zdjęcie SPOKEY Piłka nożna 80617 Zdjęcie B&S Lech Poznań, plecak szkolny, granat
Hasbro Monopoly Lech Poznań... SPOKEY Piłka nożna 80617 B&S Lech Poznań, plecak...
źródło: Okazje.info


Czy Lech powinien grać dwójką napastników?
Więcej o: