Sport.pl

Zawodnik AZS UWM wicemistrzem Europy. Komentarze po biegu

Kacper Kozłowski zdobył srebrny medal mistrzostw Europy w Amsterdamie.
Czterech sportowców z warmińsko-mazurskich klubów było w kadrze Polski na lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Amsterdamie. Najlepiej wypadł olsztynianin Kacper Kozłowski, zdobywając w niedzielę drugie miejsce w sztafecie 4x400 m.

Medalowe aspiracje polscy biegacze potwierdzili już w biegu kwalifikacyjnym, który wygrali z czasem 3,02,09 min. Był to najlepszy rezultat sztafety w tym roku. W efekcie nasz zespół z drugim czasem zakwalifikował się do finału. W nim najlepsi okazali się Belgowie, zwyciężając z czasem 3,01,10 min. Polacy w składzie Łukasz Krawczuk, Kacper Kozłowski z AZS UWM Olsztyn, Jakub Krzewina i Rafał Omelko uzyskali czas gorszy o 0,08 sekundy.

Bardzo zadowolony z postawy Kacpra Kozłowskiego był trener kadry Józef Lisowski - mówi Zbigniew Ludwichowski, trener AZS UWM Olsztyn. - Występ naszej sztafety należy uznać za wielki sukces. Na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro trudno będzie jednak powtórzyć ten wynik. Polacy muszą biegać 2-3 sekundy szybciej, bo wiele sztafet prezentuje bardzo zbliżony poziom. W Rio wystąpi 16 ekip, a miejsc w finale jest tylko osiem. Jeśli Polacy tam się znajdą, trzeba będzie uznać to za sukces.

Kulomiot ze Szczytna czwarty

Warto odnotować, że niewiele zabrakło do brązowego medalu Konradowi Bukowieckiemu z PKS Gwardia Szczytno. Rekordzista świata juniorów zajął czwartą lokatę w konkursie pchnięcia kulą (20,58 m). Trzecią pozycję Polak przegrał o centymetr z Portugalczykiem Tsanko Arnaudovem (20,59 m). Mistrzem Europy został Niemiec David Storl (21,31 m). Srebrny medal przypadł innemu Polakowi Michałowi Haratykowi (21,19 m).

- W sporcie rywalizuje się o medale, ale czwarte miejsce Konrada też jest sukcesem, biorąc pod uwagę, że to był jego debiut na mistrzostwach Europy - mówi Ireneusz Bukowiecki, ojciec i zarazem trener zawodnika ze Szczytna. - Dołujący jest fakt, że do brązu zabrakło jednego centymetra. Taki jest sport. O medale się walczy, a nie je dostaje. Myślę, że nerwy i drobne błędy techniczne zaważyły, że Konrad nie był wyżej. Trzeba jednak rywalizować dalej. Niedługo mistrzostwa świata juniorów w Bydgoszczy, a potem igrzyska w Rio.

Więcej o: