Sport.pl

Czy Rosa podejmie rękawicę i wygra dla swoich kibiców?

W czwartek w hali MOSiR-u odbędzie się czwarty pojedynek finałowy koszykarskiej ekstraklasy. Jeśli zwyciężą gospodarze to przedłużą rywalizację, a jeśli triumfuje Stemet Zielona Góra wówczas zostanie mistrzem Polski.
Przed czwartym finałowym spotkaniem Tauron Basket Ligi kibice Rosy nadal wierzą w swoich ulubieńców, ale ich nadzieje są coraz mniejsze. Wszystko po trzech kolejnych porażka Rosy.

O ile w premierowym starciu radomianie podjęli walkę z faworytem i przegrali po dwóch dogrywkach, tak kolejne dwa pojedynki miały już jednostronny przebieg.

W szeregi zdobywców Pucharu Polski wkradło się nie tylko zmęczenie, ale i podenerwowanie. To pierwsze wynika ze zbyt szczupłej kadry zawodniczej, jaką dysponuje trener Wojciech Kamiński. Ciężaru gry na własne barki nie biorą także dwaj koszykarze, dla których udział w finałach nie jest pierwszyzną, a więc Robert Witka i Torey Thomas. Do tego dochodzi jeszcze słaba skuteczność, ale przede wszystkim koszykarze Rosy na zbyt wiele pozwalają rywalom pod własną tablicą. Swoje walory gdzieś zatracił Igor Zajcew, który nie ma wsparcia również m.in. w Łukaszu Bonarku czy Seidzie Hajriću.

Z kolei zielonogórzanie, którzy są tuż, tuż od obrony tytułu, w dalszym ciągu do każdego następnego pojedynku przeciwko Rosie podchodzą jakby to miało być pierwsze starcie.

- Dla nas cały czas jest 0:0 i z takim nastawieniem podejdziemy do czwartego meczu - oznajmił na pomeczowej konferencji Saso Filipovski, a więc opiekun Stelmetu.

O tym jak dużo nauki dają podopiecznym trenera Kamińskiego finały, powiedział z kolei asystent Mike Taylora. - Poza dwójką zawodników, którzy mieli już okazję gry w finałach, dla pozostałych to jest nauka. Mam nadzieję, że przyniesie ona korzyści na przyszłość. Oczywiście nie poddajemy się i w czwartek będziemy walczyć o zwycięstwo - podsumował Kamiński.

Czwarty mecz finału Tauron Basket Ligi pomiędzy Rosą a Stelmetem odbędzie się w hali MOSiR-u w czwartek o godz. 20.

Więcej o: