Sport.pl

Transfery. Były reprezentant Rumunii podpisze kontrakt z Lechem Poznań?

26-letni rumuński pomocnik Mihai Radut z Pandurii Targu Jiu, w przeszłości piłkarz Steauy Bukareszt i Sportingu Lizbona, może już latem zostać piłkarzem Lecha Poznań.


Mimo że Lech Poznań wciąż m realne szanse na to, by zagrać w przyszłym sezonie w europejskich pucharach, to nikt w klubie nie ma wątpliwości, że zespół mistrza Polski wymaga przebudowy. Potwierdził to nawet niedawno trener Jan Urban, który powiedział, że Kolejorz bardzo intensywnie obserwuje zawodników z myślą o sprowadzeniu ich przed nowym sezonem. Niemal w każdy weekend skauci poznańskiego klubu obserwują mecze różnych lig, m.in. duńskiej, portugalskiej czy rumuńskiej.

Jednym z piłkarzy, który wpadł w oko wysłannikom Kolejorza, jest 26-letni Rumun Mihai Radut z czwartej drużyny ligi rumuńskiej, Pandurii Targu Jiu. Potwierdzają to rumuńskie media. To ofensywny pomocnik, prawonożny, ale może grać zarówno na lewym, jak i prawym skrzydle, a nawet w środku pola. Ma na koncie ponad 150 meczów i 16 goli w lidze rumuńskiej.

Niegdyś uważany był za wielki talent tamtejszej piłki. W wieku zaledwie 17 lat trafił do Sportingu Lizbona, ale nie zdołał przebić się do pierwszej drużyny. Po powrocie do kraju zaliczył świetny debiutancki sezon w Internationalu Curtea de Arges i w 2010 roku został wykupiony za milion euro do Steauy Bukareszt. Miał wtedy 20 lat.

W barwach zespołu ze stolicy zagrał nawet przeciwko Lechowi. Było to w sparingu podczas obozu w Belek w 2011 roku, gdy Kolejorz wygrał 2:1 po golach Artjomsa Rudnevsa i Siergieja Kriwca.

Wyceniany na milion euro Mihai Radut jest też dobrze znany obecnemu trenerowi Lecha Janowi Urbanowi. Prowadzona przez niego Legia Warszawa odpadła w 2013 roku w eliminacjach Ligi Mistrzów po dwóch remisach ze Steauą. Mihai Radut oba mecze obejrzał jednak z ławki rezerwowych.

Mihai Radut w Rumunii jest celebrytą. Reprezentuje go ta sama agencja menedżerska, co m.in. Nikolę Kalinicia z Fiorentiny, Serge'a Auriera z PSG, Ashleya Younga z Manchesteru United czy Mathieu Velbuenę z Olympique Lyon. Radut na okładki gazet trafia jednak nie zawsze dzięki swoim sportowym sukcesom, ale także ze względu na związki ze znanymi rumuńskimi modelkami Giną Pistol, Cristiną Savulescu czy piosenkarką Aliną Crisan.

Trzykrotny reprezentant Rumunii nie przebił się jednak do składu Steauy, choć grał sporo (nawet przeciwko Liverpoolowi czy Napoli w Lidze Europejskiej) i trafił najpierw na wypożyczenie, a później w 2014 roku na zasadzie transferu definitywnego do Pandurii Targu Jiu.

W barwach tego klubu w tym sezonie błyszczy. Pandurii zajmuje czwarte miejsce w grupie mistrzowskiej i ma duże szanse na awans do europejskich pucharów, a Radut w 28 meczach strzelił cztery gole i zaliczył pięć asyst.

Nie jest to piłkarz szczególnie bramkostrzelny, ale często wypracowuje sytuacje kolegom i - co ważne w przypadku Lecha - bardzo dobrze wykonuje rzuty wolne. W ostatnich tygodniach Rumun spuścił nieco z tonu, bo w czerwcu kończy mu się kontrakt i już wiadomo, że odejdzie.

Na pewno za granicę, bowiem w lidze rumuńskiej nie może liczyć na wyższe zarobki. Zimą negocjował przejście do Dinama Bukareszt, ale jak relacjonują rumuńskie media, rozmowy trwały 30 sekund. Radut chciał zarabiać więcej niż w Pandurii, gdzie miesięcznie pobiera 9 tys. euro, a Dinamo było mu w stanie zaproponować maksymalnie 6-8 tys. euro. W Lechu mógłby liczyć na nieco większe zarobki, a i pewnie jako wolny zawodnik dostałby gażę za podpis pod kontraktem. Jak donoszą rumuńskie media, nic więc nie powinno stać na przeszkodzie, żeby w czerwcu Radut został piłkarzem Kolejorza.



Zostań Prezesem i zbuduj Swoją Drużynę w Ekstraklasie!





Czy Mihai Radut byłby wzmocnieniem Lecha Poznań?
Więcej o: