Sport.pl

Cuda się jednak zdarzają! Asseco Resovia zagra o złoto w PlusLidze

- Zrobiliśmy swoje i będziemy teraz oglądać Skrę z Bielskiem i czekać na jakieś cuda - mówił w środę Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii. Cud się dokonał, PGE Skra Bełchatów wygrała z BBTS-em, ale tylko 3:1 i w finale PlusLigi zagrają mistrzowie Polski!

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Dwadzieścia sześć kolejek, około stu rozegranych setów, a o awansie do finału PlusLigi zadecydował jeden. Tak niesamowicie dziwna jest w tym sezonie PlusLiga. Nie ma w niej play-offów, a o złoto grają tylko dwie pierwsze ekipy. Fazę zasadniczą już dawno temu wygrała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a o drugie miejsce do końca walczyła Asseco Resovia i PGE Skra Bełchatów. Ci pierwsi mieli bardzo średni sezon, przegrali osiem spotkań, a jednak na trzy kolejki przed końcem byli bliżej drugiej pozycji. Musieli tylko wygrać trzy ostatnie mecze po 3:0. Przegrali jednak jedną partię, z MKS-em Będzin i choć byli na drugiej pozycji, to Skra miała wtedy dwa mecze mniej rozegrane. Do końca zostały jej trzy spotkania, Asseco Resovii jedno. - Nie zagłębiałem się w tabelę, ale czy Skra wygra dziewięć setów z rzędu? Wątpię w to. Ale oczywiście niech się starają jak mogą - mówił wtedy Fabian Drzyzga i dodawał: - Liga jest taka, że wszyscy tracą punkty na różnych terenach. Jak będzie życie pokaże. Skra zrobi wszystko, by wygrać po 3:0, ale nie jest to łatwo, bo liga jest w tym roku falująca, szarpana.

Rozgrywający Asseco Resovii miał rację! Zanim jednak Skra się potknęła, rzeszowianie wygrali ostatnie spotkanie, w Gdańsku z wicemistrzem Polski, Lotosem Treflem, właśnie 3:0. Dwie godziny wcześniej bełchatowianie pokonali w Olsztynie Indykpol AZS i mieli wszystko w swoich rękach. Asseco Resovia zakończyła już rozgrywki, Skrze został pojedynek u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała, który plasuje się w ogonie tabeli. Mało tego, nigdy nie wygrał jeszcze w Bełchatowie seta! A Skra musiała wygrać 3:0. Przegrała jednak już pierwszą partię 23:25 i emocje się skończyły. Wtedy siatkarze Asseco Resovii, którzy przebywają na zgrupowaniu w Arłamowie, wyruszali na trening. Radości było sporo, co zresztą później pokazywali rzeszowianie w mediach społecznościowych. Choć w sobotę nie grali, to wygrali najwięcej, będą mogli bronić tytułu mistrzów Polski! Skrę w tabeli wyprzedzili lepszym bilansem setów, zaledwie o 0,029 seta! Najmniejszą z możliwych różnic, jednej wygranej (bądź przegranej) partii.

Teraz Asseco Resovia zagra o złoto z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która przeszła jak burza przez całe rozgrywki, wygrywając niemal wszystko. Mistrzów Polski pokonała dwa razy. Ale teraz to nie będzie miało większego znaczenia. Gra w finale zaczyna się od stanu 0:0, a walczy się do trzech zwycięstw. Pierwsze dwa spotkania odbędą się w hali rywali, najprawdopodobniej 21 i 22 kwietnia, trzeci i ewentualnie czwarty w Rzeszowie, 26 i 27 kwietnia. Gdyby doszło do piątego spotkanie, rozegrane ono zostanie w hali ZAKSY 1 maja.

Dzięki grze w finale PlusLigi Asseco Resovia zapewniła sobie też udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Zanim jednak powalczy o złoto, to czeka ją właśnie finał tych rozgrywek w obecnym sezonie. Już w sobotę w Krakowie mistrzowie Polski zagrają z Zenitem Kazań w półfinale turnieju finałowego, którego są gospodarzami, a w niedzielę zmierzą się z włoską Lube Bancą Maceratą lub Trentino Volley w pojedynku o złoto lub brąz.



Więcej o: