Sport.pl

Asseco Resovia wygrywa w Gdańsku. Ale potrzebuje cudu

Siatkarze mistrza Polski, Asseco Resovii pokonali w ostatnim meczu rundy zasadniczej PlusLigi wicemistrza, Lotos Trefl w Gdańsku 3:0, ale by zagrać o złoto potrzebują niemal cudu. Muszą trzymać kciuki za rywali PGE Skry Bełchatów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie jako pierwsi zakończyli rozgrywki w PlusLidze. Spotkanie z Lotosem musiało zostać przeniesione na środę, ponieważ w weekend gdańszczanie nie mieli dostępnej hali. Ostatni swój mecz zagrają we wtorek, a w weekend odbędą się pozostałe spotkania 26. kolejki. I mimo, że rzeszowianie nie będą już grać, będą musieli czekać na wyniki tych spotkań.

Asseco Resovia korespondencyjnie rywalizuje z PGE Skrą Bełchatów o pozycję wicelidera w PlusLidze i grę o złoto z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Jeszcze kilka dni temu resoviacy byli bliżej finału, ale nieoczekiwanie pokonali MKS Będzin tylko 3:1. I ten set może zadecydować o wszystkim. Wiele wskazuje na to, że o drugiej pozycji w tabeli zadecyduje stosunek setów, a ten jedna z drużyn może mieć lepszy o ułamki.

W środę przed meczem w Gdańsku Skra grała w Olsztynie z Indykpolem AZS-em. Wygrała 3:0, choć gospodarze w dwóch setach dzielnie walczyli. Resoviacy wiedzieli więc, że muszą osiągnąć w Gdańsku taki sam wynik, żeby przedłużyć swoje nadzieje na finał.

Cel zrealizowali, choć łatwo nie było. Ale nie mogło być łatwo, ponieważ po drugiej stronie siatki stali wicemistrzowie Polski. Ale najwięcej problemów Asseco Resovii sprawiła jednak ich własna gra, a konkretniej ich błędy.

Dwa pierwsze sety rzeszowianie zaczynali od stanu 0:3. W pierwszym Lotos cztery pierwsze punkty zdobył po błędach resoviaków. W sumie w pierwszej partii oddali oni rywalom aż 11 "oczek", psując aż sześć ataków. Na szczęście dla nich Lotos nie był w najwyższej formie, zwłaszcza w ataku. Miejscowi kończyli tylko co trzecią piłkę, ale to spora zasługa gry obronnej Asseco Resovii. W "tyłach" dwoił się i troił Krzysztof Ignaczak, a kontrataki były po stronie mistrzów Polski.

W drugiej odsłonie różnicę zrobiły bloki. Choć przez całą partię walka była wyrównana, to w końcówce cztery "czapy" na Mateuszu Mice i Amerykaninie Murphym Troyu pozwoliły przyjezdnym wyraźnie odskoczyć i dowieźć zwycięstwo do końca.

Więcej zmian nastroju było w trzeciej partii. Rzeszowianie początkowo pewnie szli po zwycięstwo, ale gdy na zagrywce pojawił się Troy, to miejscowi odzyskali rezon. Za chwilę w aut uderzyli Bartosz Kurek i Olieg Achrem i Lotos prowadził już 12:9. Zagrywka Achrema, skuteczny blok oraz dwie kontry Amerykanina Thomasa Jaeschke pozwoliły wrócić na właściwe tory i Asseco Resovia wygrywała już 16:13. Później podopieczni trenera Andrzeja Kowala kontrolowali już tylko sytuację i pewnie wygrali seta do 20, a cały mecz 3:0.

Asseco Resovia zrobiła więc to, co mogła w ostatniej kolejce. Zdobyła trzy punkty i awansowała na drugie miejsce w tabeli. Trzecia Skra ma jednak mecz mniej i w sobotę zrówna się spotkaniami z mistrzami Polski. Jeśli wygra z BBTS-em Bielsko-Biała, zrówna się także punktami. Wtedy o tym, która zagra w finale zadecyduje bilans setów. Bełchatowianie muszą wygrać 3:0, wtedy to oni zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle o złoto. Każdy stracony set wepchnie do finału Asseco Resovię. Ale to byłoby wydarzenie raczej w kategorii cudu, na który muszą teraz liczyć rzeszowianie. Jeśli cud się nie wydarzy, resoviacy zagrają o brąz, najprawdopodobniej z... Lotosem Treflem Gdańsk.

LOTOS TREFL GDAŃSK0
ASSECO RESOVIA3
Sety: 23:25, 20:25, 20:25.

Lotos Trefl: Falaschi, Mika, Grzyb, Hebda, Ratajczak oraz Gacek (libero), Schwarz, Stępień, Gawryszewski,

Asseco Resovia: Drzyzga, Jaeschke, Holmes, Kurek, Achrem, Paszycki oraz Ignaczak (libero), Perłowski, Dryja, Śliwka.

Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Tomasz Flis (obaj Kraków)



Więcej o: