Sport.pl

Ruch Chorzów. Mariusz Stępiński ma zielone światło na transfer

Ruch Chorzów rozgrywa ciekawe, emocjonujące mecze, ale punktów od tego nie przybywa. - To jest młoda, w bólach rodząca się drużyna. Wierzę w szczęśliwy koniec - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Ruch przegrywając w niedzielę z Wisłą Kraków (2:3) podał rękę kilku drużynom, które rywalizują z nim o miejsce w mistrzowskiej ósemce i pewne utrzymanie. To był mecz, który odbył się według sprawdzonego już tej wiosny na Cichej schematu. Najpierw chwila słabości, a potem problemy i gonitwa za punktami. Było blisko, gdyż gol z karnego w doliczonym czasie gry dałby chorzowianom upragnioną ósemkę. Patryk Lipski uderzył jednak piłkę źle, bramkarz obronił, i szansa prysła. Teraz trzeba pojechać do Gdańska i przynajmniej nie przegrać.

- Po meczu rozmawiałem z drużyną i z piłkarzami. Powtarzałem - "Głowa do góry". Wszystko dalej zależy od nas. Nie musimy patrzeć z wypiekami na policzkach na wyniki innych spotkań. Wyjedziemy na boisko w Gdańsku, żeby zrealizować swój cel. Mam duże zaufanie do sztabu trenerskiego i zawodników. Ten zespół tego dokona - uważa Smagorowicz.

Ruch - jeżeli wypadnie z lepszej ósemki - to stanie się to z powodu serii spotkań bez zwycięstwa na własnym stadionie. Ta sztuka wiosną Ruchowi jeszcze się nie udała. Punkty wywoziły z Chorzowa Zagłębie Lubin, Lech Poznań, Cracovia i Wisła.

- Przyczyny straty punktów w tych meczach były różne. Nie da się jednak ukryć, że były to spotkania, w których potrafiliśmy dostarczyć kibicom emocji. Na mecz z Wisłą zabrakło biletów. Po spotkaniu fani też dodawali drużynie otuchy. To jest młoda, w bólach rodząca się drużyna. Widzę postęp w naszej grze i coraz więcej jakości. Żałuję, że kontuzje wyeliminowały z gry takich graczy, jak Maciej Urbańczyk i Michał Helik. Z nimi bylibyśmy jeszcze mocniejsi. I będziemy! - zaznacza Smagorowicz.

Zła wiadomość przed meczem z Lechią jest też taka, że z gry z powodu nadmiaru żółtych kartek wypadają Mariusz Stępiński i Michał Koj. Szczególnie strata Stępińskiego jest bolesna, to przecież najlepszy strzelec zespołu. Zawodnik, który wspólnie z Kamilem Mazkiem i Patrykiem Lipskim są siłą napędową ofensywnych poczynań niebieskich. Stępiński został ukarany kartką trochę na własne życzenie, gdy przewrócił rywala w środku pola, w sytuacji bez zagrożenia dla obrony Ruchu.

- Absencja Stępińskiego otwiera drogę dla innych rozwiązań. W bardzo dobrej formie jest Michał Efir. Twierdzę, że jeżeli zagra w większym wymiarze czasu, to da drużynie tyle ile się od niego oczekuje. Brak Stępińskiego to nie jest komfortowa sytuacja, ale powoli musimy się do niej przyzwyczajać. Stępiński ma zielone światło na transfer. Po sezonie prawdopodobnie pożegna się z zespołem. Już teraz musimy o tym pamiętać i szukać pomysłów, które zapewnią nam gole - kończy Smagorowicz.



Więcej o: