Sport.pl

Łukasz Trałka: Nie wyobrażam sobie, żeby Lech Poznań nie awansował do europejskich pucharów

- Zdajemy sobie sprawę z rangi tego spotkania. Wiemy, że jesteśmy już krok przed finałem, a zwycięstwo w nim to najkrótsza droga do europejskich pucharów - mówi kapitan Lecha Poznań przed rewanżowym meczem z Zagłębiem Sosnowiec w półfinale Pucharu Polski.
W pierwszym spotkaniu w Poznaniu mistrz Polski wygrał z Zagłębiem 1:0 po golu Vladimira Volkova, ale to zbyt skromna zaliczka, by powiedzieć, że Kolejorz jest już pewny gry w finale. Tym bardziej, że pierwszoligowiec już w tym sezonie wyeliminował z Pucharu Polski dwie ekstraklasowe drużyny, Górnika Zabrze i Cracovię. - Byłbym zdziwiony, gdyby mówili, że nie mają z nami szans. Każdy upatruje swojej szansy. W tamtym sezonie, gdy graliśmy z Błękitnymi Stargard to oni też mówili, że chcą awansować. To jest normalne. Dadzą z siebie sto procent, bo dla nich to mega ważne, historyczne spotkanie. Są już blisko tego, by być w finale. Wszystko będzie jednak do podniesienia z boiska - uważa Łukasz Trałka, kapitan Lecha Poznań.

Lech będzie w Sosnowcu faworytem, choć w pierwszym meczu w Poznaniu Zagłębie postawiło trudne warunki. Dlatego zdaniem Trałki nie będzie w poznańskim zespole problemu z koncentracją. - Wiemy, że mecze zwłaszcza z zespołami grającymi ligę niżej trzeba rozgrywać głównie w głowie. To jest największy problem takich spotkań. W tym momencie to jest już jednak półfinał i wiemy, jak ważny to jest etap tych rozgrywek i tego błędu nie popełnimy i wejdziemy do finału - uważa Trałka.

Zdaniem kapitana Lech by uniknąć niepotrzebnych emocji w Sosnowcu będzie musiał szybko strzelić gola. - Jestem pewien, że będziemy stroną dominującą, że strzelimy pierwsi bramkę i wtedy już zupełnie będzie inaczej ten mecz wyglądał. Z takim nastawieniem jedziemy.

Po dwóch ostatnich ligowych porażkach, z Legią 0:2 i Śląskiem 0:1, dla Kolejorza najważniejszy staje się Puchar Polski. Po tym, jak poznaniacy spadli na szóste miejsce w ekstraklasie, to bowiem rozgrywki krajowego pucharu wydają się być najkrótszą drogą do tego, by zapewnić sobie przepustkę do europejskich pucharów. A taki cel Lech sobie postawił. - W ostatnim czasie to na pewno nasz najważniejszy mecz - nie kryje Trałka, ale zaznacza: - We wtorek Puchar Polski będzie dla nas priorytetem, ale później nie, bo mamy ligę i pomimo ostatnich dwóch porażek po podziale punktów strata nie będzie aż tak duża, żeby była nie do odrobienia.

Zdaniem Trałki ostatnie porażki Lecha w ekstraklasie nie były jednak tylko wypadkową kiepskiej sytuacji kadrowej. - Po części pewnie tak, bo wiemy jaka była sytuacja jeśli chodzi o ławkę, możliwości zmiany, ale nie chcę wszystkiego na to zrzucać, bo nawet w tym składzie, w którym jesteśmy powinniśmy w tych dwóch ostatnich meczach wyglądać lepiej. Tutaj wina leży po naszej stronie. Nie zrzucam tego na kontuzje, czy kartki - uważa lechita. - Optymizmu należy szukać w tym, że nieraz już byliśmy w tym sezonie w trudnym momencie, a przychodzi mecz, w którym to wszystko się zmienia. I o tym wtorkowym meczu myślę, że właśnie tak to będzie wyglądało.

Kapitan Kolejorza nie wyobraża sobie, by poznańskiego zespołu zabrakło w przyszłym sezonie wśród uczestników europejskich pucharów. - Teraz przegraliśmy dwa spotkania i większość głosów jest taka, że sezon jest już stracony, a wygramy dwa kolejne mecze i zaraz będą wszyscy mówili, że jesteśmy blisko pucharów. To zmienia się u nas z meczu na mecz, jestem do tego przyzwyczajony i staram się skupiać tylko na najbliższym meczu - mówi Trałka. - Nie wyobrażam sobie, żeby Lech w przyszłym sezonie nie zagrał w pucharach. Nie myślę w ten sposób. Jestem przekonany, że w tych pucharach zagramy - stanowczo dodaje.

Więcej o: