Sport.pl

Dziś wieczorem w Las Palmas: Stanie się cud, albo zabrzmi piosenka pt. "Nic się nie stało"

Wyjścia są tylko dwa:
1. Bardziej prawdopodobne, że koszykarze Stelmetu BC Zielona Góra pożegnają się z rozgrywkami Eurocup.
2. Sensacyjne, że mistrzowie Polski zwyciężą różnicą co najmniej 12 punktów i awansują do półfinału.
Jak wytłumaczyć to, że Stelmet wygrał w Eurocup wszystkie mecze wyjazdowe oraz przegrał wszystkie we własnej hali?

Chyba nie warto szukać uzasadnienia. Lepiej trzymać kciuki, by dziwna reguła nie przestała obowiązywać. Nie dziś! Bo dziś o godz. 21.30 Stelmet zagra w Las Palmas i musi wygrać, jeśli mają się spełnić marzenia o półfinale Pucharu Europy. Problem jeszcze w tym, że nie każde zwycięstwo wprowadzi mistrzów Polski do półfinału, bo tydzień temu przegrali w Zielonej Górze 82:93, dlatego teraz potrzebują do szczęścia triumfu różnicą 12 pkt.

Trzeba wtrącić, że określenia typu: "muszą" czy "potrzebują" wykraczają poza realia sytuacji, ponieważ koszykarze Stelmetu i tak już przekroczyli plany w Eurocup. Pomyślnie przeszli przez trudniejszą fazę grupową, po czym wyeliminowali faworyta - Unics Kazań. A teraz stoją przed zadaniem sakramencko trudnym.

Rywal - Herbalife Gran Canaria Las Plamas - pokazał na boisku w CRS, że niewiele sobie nie robi z zielonogórskiej obrony, która zwykle służy mistrzom Polski za atut oraz znak rozpoznawczy. Jeśli dziś Herbalife znów zakręci się około 93-punktowej zdobyczy, będzie to chyba jak wyrok na Stelmet. Dlatego trener Saso Filipovski i jego zawodnicy na pewno skoncentrowali przygotowania do rewanżu na tym, by ograniczyć ofensywne atuty swoich przeciwników. A atuty są niebagatelne. Gracze Herbalife są szybcy, zgrani, trafiają za trzy punkty, a pod koszem mają skutecznego i świetnie zbierającego wielkoluda ze Słowenii. Mierzący 217 cm Alen Omić zdobył w Zielonej Górze 20 pkt i przyłożył ręce do tego, że jego zespół zdecydowanie wygrywał pojedynki o zbiórki. Aito Garcia Reneses, szkoleniowiec ekipy z Gran Canarii, przedstawia nastawienie przed dzisiejszym starciem. - Nie myślimy o tym, że wygraliśmy pierwszy mecz. Nasza rywalizacja ze Stelmetem to jakby niestandardowe, bo trwające 80 minut spotkanie. Po pierwszej połowie prowadzimy 11 punktami. Ale to nic nie znaczy. W drugiej połowie musimy być skoncentrowani przy każdym ataku oraz każdej akcji obronnej.

Filipowski z reguły, grając z ofensywnie usposobionym konkurentem, wychodzi z założenia, że otwarta wymiana ognia i wyścig na punktowe zdobycze nie prowadzą do sukcesu. Stąd Stelmet będzie chyba dziś próbował psuć widowisko, żmudnie spowalniać grę. I w każdej kwarcie odrabiać po trzy punkty. Uda się, będzie cud i pełen szczęścia samolot z Gran Canarii do Babimostu. Nie uda się, kibice zaśpiewają koszykarzom: Nic się nie stało!

Na transmisję z Gran Canaria Arena zapraszają: TVP3 Gorzów, sport.tvp.pl oraz Eurosport 2.

Więcej o: