Sport.pl

Liczenie, dodawanie i dzielenie punktów. Czyli na co mogą liczyć Cracovia i Wisła?

Koniec sezonu zasadniczego za pasem. Cracovia ciągle jest na podium, a w Wiśle tli się iskierka nadziei na awans do grupy mistrzowskiej.
Cracovia - proszę siadać, trója z plusem

Dla Cracovii to miała być chwila prawdy. A raczej miesiąc. Maraton sądnych meczów zaczął się jeszcze pod koniec lutego, skończył w niedzielę. Do tablicy wywołało ją pięć drużyn, wszystkie należące do czołowej ósemki, i przygotowało test dojrzałości o najwyższym poziomie trudności.

Efekt? Podopieczni Jacka Zielińskiego byli przygotowani, wstydu się nie najedli i sprawdzian zdali, ale na pewno nie na piątkę. Z jednej strony: trzy porażki, jeden remis i tylko jedno zwycięstwo, w sumie cztery zdobyte punkty na 15 możliwych. A w każdym meczu po dwie stracone bramki. Poważne byki w obronie znacznie obniżają ocenę, a m.in. Piotr Polczak i Hubert Wołąkiewicz powinni oberwać linijką po łapach. Z drugiej strony: na tyle dobra gra w środku pola i w ofensywie, że nawet krocząca po tytuł Legia przy ul. Kałuży nie znała odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ostatecznie Cracovia za pięć ważnych meczów zasłużyła najwyżej na tróję z plusem i wróciła do ławki, czyli na najniższy stopień podium. Na pudle spędziła już w sumie 19 tygodni, a do tego całą przerwę zimową, i chciałaby tam zostać już do końca. Kłopot w tym, że jej przewaga lada moment stopnieje do małych rozmiarów. Wystarczy sprawdzić, jak może wyglądać tabela po podziale na grupy: Cracovia ósmą w tabeli Jagiellonię Białystok wyprzedzałaby dziś ledwie o cztery punkty, a pozostałe drużyny będą ją miały na wyciągnięcie ręki (patrz: tabela).

Co innego, gdyby obowiązywały stare zasady. Gdyby liga skończyła się po 30 kolejkach, krakowianie byliby teraz o krok od europejskich pucharów, bo zostały im dwa mecze ze słabszymi rywalami (Górnik Łęczna i Śląsk Wrocław). Zamiast tego mogą wyklinać na kontrowersyjną reformę ligi sprzed trzech lat. Np. trener Zieliński nigdy zresztą nie ukrywał, że format rozgrywek mu się nie podoba, i trudno się dziwić. Zwolennicy podziału ekstraklasy na dwie grupy posługują się argumentem, że dzięki temu będzie ciekawiej, choć na pewno nie sprawiedliwiej.

Tak wyglądałaby grupa mistrzowska, gdyby tabela została podzielona już teraz:

DrużynaPunktyBramki
Legia 29 57-27
Piast 28 46-32
Cracovia 22 56-40
Pogoń 22 35-29
Zagłębie 21 36-35
Lech 20 36-37
Ruch 19 35-41
Jagiellonia 18 37-49
Wisła - miraż czy realna szansa

Portal 90minut.pl szanse Wisły na wejście do grupy mistrzowskiej wyliczył na 19 procent. Nie za dużo, tym bardziej że nawet dwa zwycięstwa nie zagwarantują jej awansu do górnej ósemki. Muszą jej w tym pomóc korzystne wyniki innych spotkań. Tak w tym momencie wygląda tabela.

Tabela po 28. kolejkach:

DrużynaPunktyBramki
7. Ruch Chorzów3835-41
8. Jagiellonia Białystok3537-49
9. Lechia Gdańsk3442-36
10. Termalica Bruk-Bet Nieciecza3333-40
11. Wisła Kraków3241-32
12. Podbeskidzie3232-46
13. Korona3129-36
Wariant optymistyczny

Dwie wygrane. Wtedy do awansu potrzebne jest:

* Termalica może zdobyć co najwyżej cztery punkty,

* Lechia i Jagiellonia muszą raz przegrać,

lub

* Ruch musi dwa razy przegrać, Lechia raz.

Wariant prawdopodobny

Wisła zdobywa cztery punkty i:

* Ruch jest poza zasięgiem,

* Termalica musi raz przegrać,

* Lechia i Jagiellonia mogą zdobyć tylko punkt,

* Podbeskidzie i Korona nie mogą dwa razy wygrać.

Wariant realistyczny

Wisła zdobywa trzy punkty, a wtedy:

* Ruch jest poza zasięgiem,

* Termalica może co najwyżej dwa razy zremisować,

* Lechia i Jagiellonia muszą dwa razy przegrać,

* Korona może zdobyć cztery punkty, a Podbeskidzie tylko trzy.

Kto z kim gra

29. kolejka: Legia - Lechia, Ruch - Wisła, Jagiellonia - Podbeskidzie, Termalica - Korona.

30. kolejka: Piast - Jagiellonia, Wisła - Zagłębie, Podbeskidzie - Termalica, Lechia - Ruch.