Sport.pl

Effector Kielce - AZS Częstochowa 2:3. Jest piąte zwycięstwo

Mogło, powinno być 3:1, ale nie ma co wybrzydzać - AZS Częstochowa wreszcie wygrał, ma na koncie piąte zwycięstwo w sezonie i nadzieje na pozostanie w PlusLidze.
To był mecz dwóch ostatnich zespołów Plus Ligi, walczących o wypełnienie "obowiązku" odniesienia przynajmniej pięciu wygranych w sezonie i było to widać w na boisku: nie brakowało wynikających z nerwów błędów i przestojów. Początek nie był udany dla AZS-u, rywale wybrali sobie Stanisława Wawrzyńczyka, kierowali na niego zagrywki i niestety, przyjmujący AZS nie poradził sobie z presją. Ledwie 7 procent perfekcyjnego przyjęcia uniemożliwiało kombinacyjne rozegranie, co przesądziło o przegraniu pierwszej partii. Potem było już lepiej. O sile ataku stanowili Matej Patak i Felipe Bandero. Słowak atakował rzadziej, ale był skuteczny (60. proc udanych zbić), AZS objął prowadzenie w połowie seta, wygrywał 16:11, 21:16 i pewnie zwyciężył do 18.

W trzecim secie częstochowianom wychodziło już wszystko, były i asy serwisowe i punktowe bloki (po 4). W efekcie AZS zdeklasował rywali wygrywając seta do 10! Wydawało się, że częstochowianie nie wypuszczą już trzech punktów z rąk. Tym bardziej, że w czwartej partii prowadzili już 10:6. Niestety, roztrwonili przewagę. Kielczanie dokonali zmian, obudził się w ich szeregach Mateusz Bieniek, od połowy seta dobył 9 punktów, w tym kolejno sześć ostatnich, dających wygraną Effectorowi.

- Tak, powinniśmy ten mecz skończyć po czterech setach, mieliśmy rywali "na widelcu", ale to tak jest jak się nie ma tej pewności siebie, od kilku tygodni się nie wygrało. Te porażki siedzą w głowach, tak samo jak myśl o tym, że trzeba ten piąty mecz wygrać - tłumaczy drugi trener AZS-u Mateusz Mielnik.

Tie break zaczął się doskonale. AZS prowadził 4:0, ale kielczanie się nie poddawali, odrobili część strat (6:8), akademicy znów odskoczyli na 13:10, ale za chwilę Michał Bąkiewicz prosił o czas bo przewaga zmalała do jednego punktu. Na szczęście za chwilę było po meczu. - Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi - mówi Mateusz Mielnik. - Wiem, że wielu ludzi spisało ten sezon na straty, ale my walczy, a nie jest łato wygrać jak ma się za sobą taki sezon jak my, brakuje tej pewności, spokoju. Nie ważne jak, dobrze, że wreszcie wygraliśmy.

Effector Kielce - AZS Częstochowa 2:3 (25:23, 18:25, 10:25, 25:23, 12:15) Effector Kielce: Kędzierski, Jungiewicz, Bieniek, Takvam, Vitiuk, Stolc, Sobczak (libero) oraz Komenda, Maćkowiak, Więckowski, Buchowski, Biniek (libero) AZS Częstochowa: Redwitz, Bandero, Buniak, Szalacha, Wawrzyńczyk, Patak, Stańczak (libero), Kowalski, Szymura MVP meczu: Matej Patak (AZS)

Więcej o: