Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec - Lech Poznań. Śmiertelnie poważna rywalizacja o Puchar Polski [WYWIAD]

- Dla Lecha Poznań Puchar Polski to jedyna szansa, żeby zakończyć sezon z trofeum. Ligi już przecież nie wygrają. Zagłębie nie powinno mieć jednak kompleksów. Nigdy! - mówi przed półfinałowym starciem w Pucharze Polski Leszek Baczyński, były piłkarz, trener i prezes klubu ze Stadionu Ludowego. Początek wtorkowego meczu o godzinie 18.30.
Facebook? » | A może Twitter? »


Zagłębie Sosnowiec nie grało na tym etapie pucharowej rywalizacji od roku 1978, gdy po raz ostatni sięgnęło po trofeum

Wojciech Todur: Rywalizacja w Pucharze Polski to taka wisienka na torcie?

Leszek Baczyński: - Zdecydowanie tak. Na co dzień mamy ligę. Emocje rozłożone w czasie na długie miesiące. Przychodzi jednak taki dzień, gdy trzeba ubrać się od święta i zagrać mecz, który może zostać zapamiętany na lata. Nie czuję żadnych obaw, ani strachu przed meczem z Lechem i wierzę, że zespół wyjedzie na boisko z takim samym nastawieniem.

Pamięta Pan swoje słowa, gdy w 2000 roku Zagłębie po raz ostatni wygrało z Lechem w Poznaniu?

- Pewnie, że pamiętam. Nikt na nas wtedy nie stawiał. Takie szare myszki byliśmy wtedy. Wygraliśmy jednak po golach Maćka Zudina i Artura Derbina. Żartowałem wtedy, że "wielkie drużyny wygrywają przy światłach". W Sosnowcu nie mieliśmy wtedy jupiterów, więc wyjazd na mecz do Poznania był dla nas wielkim świętem. Fajnie to wyszło i powinno być inspiracją dla chłopaków, którzy dziś zakładają koszulki Zagłębia.

Internetowa strona klubu podzieliła się z kibicami filmem z przygotowań do tamtego meczu. Minęło ledwie szesnaście lat, a ogląda się to jak materiał z innej epoki.

- Widziałem ten film i miałem takie same odczucia. Fajnie spojrzeć na te młode twarze chłopaków, których sam wprowadzałem do klubu i drużyny. Zupełnie inna rzeczywistość. Wystarczy wyjrzeć za okna autobusu, którym Zagłębie jedzie na mecz do Poznania, żeby zobaczyć, jak bardzo zmienił się od tamtego czasu Sosnowiec. Zupełnie inne auta na parkingu. Inne mury kamienic. To trochę tak, jakby zima zmieniła się w wiosnę. Dziś wygląda to jednak lepiej.

Mówi Pan o młodych twarzach wychowanków. Mecz z Lechem Poznań to trochę będzie takie starcie "pana dzieci"

- Też tak o tym myślę i czuję. Na ławce Zagłębia Artur Derbin, Tomek Łuczywek i Robert Stanek, czyli moje chłopaki. Po drugiej stronie Jan Urban - czyli nasz człowiek, ważny piłkarz dla historii Zagłębia, no i przede wszystkim Mirek Kmieć, który uczył się piłki, jako trener, a potem piłkarz właśnie na Stadionie Ludowym.

Czuję dumę, że wszyscy tak daleko zaszli. Tyle, że mam nadzieję, że Zagłębie zajdzie jednak dalej.

Zagłębie Sosnowiec przez lata zapracowało na markę klubu, który wie jak wygrywać w pucharowych rozgrywkach. W kolekcji klubu są cztery trofea, ale ostatni zdobyty jednak w zamierzchłym 1978 roku.

- Mojego syna, Rafała, nie było jeszcze wtedy na świecie. Kawał czasu, ale dobrze pamiętam te dni. Pamiętam wygrane Zagłębia w latach 1977 i 1978. Nie byłem wtedy podstawowym graczem Zagłębia, ale jednak byłem częścią drużyny. Przeżywałem to mocno i te emocje są we mnie do dziś. Akcje Jurka Dworczyka, zagrania Jurka Luli, gole Marka Jędrasa. Wciąż się spotykamy, rozmawiamy, podsycamy, to co działo się przed laty.

Wokół Zagłębia dawno nie było już tak dobrej atmosfery.

- Wszyscy razem ciągniemy ten wózek. Starzy i młodzi. Mamy jeden, wspólny cel - wielki klub z Sosnowcu. Jesteśmy mocni, bo już wiele razem przeżyliśmy. Spadki, awanse. Dobre czasy i biedę.

A jak Pan ocenia zespół na starcie ligowej wiosny?

- Bardzo pozytywnie. Wygrana w Suwałkach, a potem pechowa strata dwóch punktów w Gdyni pokazują, że ten zespół stać na wiele. To nie jest przypadkowy zespół. W Zagłębiu jest jakość. Proszę spojrzeć na zimowe wzmocnienia. Wezałow, Bajdur, Bartczak, Martinez - konkretne nazwiska. Zagłębia wciąż ma rezerwy. W zamrażarce wciąż przecież nadal tkwi Jakub Wilk. Może to właśnie on przesądzi o wyniku rywalizacji z Lechem?

Po wyeliminowaniu Górnika Zabrze i Cracovii Zagłębie nie powinno mieć kompleksów w starciu z mistrzem Polski

- Zagłębie nie powinno mieć kompleksów nigdy. Tamte wygrane mecze powinny jednak dodać drużynie pewności siebie. Lech traktuję tę rywalizację śmiertelnie poważnie. Świadczy o tym chociażby obecność Janka Urbana na naszym meczu z Arką. Dla Lecha Puchar to jedyna szansa, żeby zakończyć sezon z trofeum. Ligi już przecież nie wygrają.

Jedzie Pan do Poznania?

- Pewnie. Muszę zobaczyć, czy te światła z 2000 roku wciąż działają. Pamiętajmy jednak, że to jest dwumecz. Jestem przekonany, że wszystko rozstrzygnie się dopiero w rewanżu na Stadionie Ludowym.

 

 

Więcej o: