Sport.pl

F. Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii: Ktoś wyjął nam wtyczkę

- Mieliśmy taką przewagę, że powinniśmy ją dowieźć do końca. Ale coś, ktoś, nie wiem. Może wyjął nam wtyczkę, albo coś innego. Nagle stanęliśmy na głowie i nic nie mogliśmy zrobić - mówi Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Mistrzowie Polski wygrali w piątek z Cerradem Czarnymi Radom 3:1 i wciąż pozostają w walce o drugą pozycję w tabeli PlusLigi, dającą możliwość gry o złoto. Rzeszowianie o pozycję wicelidera rywalizują z Lotosem Treflem Gdańsk i PGE Skrą Bełchatów. By zagrać w finale muszą sami wygrywać, ale też liczyć na potknięcia rywali, którzy zagrają w sobotę.

Rozmowa z Fabianem Drzyzgą

Marcin Lew: Tak na dobrą sprawę, to godzinę temu mogliście być już w szatni. Prowadziliście wyraźnie w drugim secie, 18:11 i nagle coś stanęło.

Fabian Drzyzga: - Może nie bylibyśmy już pod prysznicem, bo niewiadomo jakby się to potoczyło, ale mieliśmy taką przewagę, że powinniśmy ją dowieźć do końca. Ale coś, ktoś, nie wiem. Może wyjął nam wtyczkę, albo coś innego. Nagle stanęliśmy na głowie i nic nie mogliśmy zrobić. Nie wiem czym to było spowodowane, ale nie możemy mieć takich serii.

W kilka minut nie tylko straciliście bodajże dziesięć punktów, ale też pewność siebie. Do tej pory graliście nieźle, później trzeba było wydrzeć to zwycięstwo.

- Na początku mieliśmy też dobre przyjęcie, a później było szarpane, więc musieliśmy grać tylko skrzydłami. Na całe szczęście nie tylko Bartek [Kurek - przyp. red.], ale też lewe skrzydło dobrze dziś funkcjonowało.

W tabeli, przed tym meczem, przegrywaliście drugie miejsce jednym wygranym setem mniej. Dziś straciliście kolejnego. Będziecie patrzeć na to, co w sobotę zrobią rywale?

- Myślę, że sety nie będą miały najmniejszego znaczenia, tylko punkty, więc oczywiście szkoda, że straciliśmy go, ale nie będzie to miało znaczenia na koniec.

Czyli w najbliższych meczach jeszcze będą może nie cuda, ale niespodzianki?

- Na pewno. Ta liga jest nie wiem: trudna, ciężka, wyrównana, czy nerwowa. Uważam, że jeszcze niejedna drużyna straci punkty.

Kibicujecie rywalom Lotosu i Skry?

- Obstawiam, że dziś Skra i Gdańsk mocno trzymali kciuki za Radom. Nie ukrywam, że my też trzymaliśmy za Lubinem, gdy grał z Gdańskiem. Gdy włączyłem telewizor, a tam było 2:0, to trochę się uśmiechnąłem.

O wszystkim może zadecydować ostatni mecz w Gdańsku...

- Życzę sobie, żeby wszystko było w naszych rękach do ostatniej kolejki, a nie żebyśmy byli zależni od kogoś.

Kibicom ten system się podoba, to, że do ostatniej kolejki są emocje. A wam?

- Mi osobiście średnio, bo w sezonie był okres, gdzie można potrenować, wyleczyć kontuzje i przygotować się do play-offów. Teraz tak nie ma. Wszystko jest zrobione pod reprezentację, ale mam nadzieję, że wrócimy do tego, co było we wcześniejszych latach.



Więcej o: