Sport.pl

Po meczu AZS - Łuczniczka. Piotr Makowski: Trzymam kciuki za Częstochowę

Siatkarze AZS-u Częstochowa nie mogą przełamać fatalnej serii. W piątek przegrali 9 mecz z rzędu i jeżeli nie zaczną zdobywać punktów, na ostatnim miejscu w PlusLidze mogą pozostać do zakończenia rundy zasadniczej.
AZS Częstochowa uległ Łuczniczce Bydgoszcz 0:3. W każdym z setów walczył, ale w kluczowych momentach setów nie miał argumentów, aby przechylić szalę na swoją stronę. Czego zabrakło? Na pewno nie byliśmy dzisiaj wystarczająco agresywni w grze, zwłaszcza mentalnie. Przy tak dobrze grającej Bydgoszczy na zagrywce, z naszej strony brakowało podjęcia ryzyka - tłumaczył trener Michał Bąkiewicz. - Kolejny mecz mamy w przyszłą sobotę. Jest trochę czasu i będziemy wszystko analizować, nie tylko pod kątem techniczno-taktycznym, ale też mentalnym. Musimy wrócić na właściwe tory.

Trzy bardzo ważne mecze AZS rozegra na wyjazdach w Bielsku, Kielcach oraz Warszawie i to w tych meczach musi szukać piątego zwycięstwa, który otworzy szansę na występu w PlusLidze także w przyszłym sezonie. - Trudno mi powiedzieć, czy to, że zagramy na wyjazdach może nam pomóc czy zaszkodzić. Pewne jest to, że musimy wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło dzisiaj. Musimy to głęboko przeanalizować. Na szczęścia mamy tydzień na spokojną pracę i głęboko wierzę, że wrócimy na właściwy tor. Nie możemy myśleć o tym, co będzie, ile brakuje. Musimy się zająć swoją pracą i grać jak najlepiej.

Wyniki drużyny w dużej mierze zależeć będą od postawy Felipe Airtona Bandero, który w dwóch ostatnich meczach - przed tygodniem z MKS-em Będzin i teraz Łuczniczką, delikatnie mówiąc zawodził. - To tak jest po kontuzji, że ten pierwszy moment, gdy się gra na euforii, entuzjazmie potrafi być bardzo dobry. Pewnych rzeczy się jednak nie oszuka. Felipe nie trenował bardzo długo. Kiedyś musiał przyjść kryzys i przyszedł. Na szczęście aktualnie wszyscy zawodnicy są zdrowi. Będziemy obserwować i grać najlepszą szóstą na dany moment - podsumował trener AZS-u.

Michał Bąkiewicz był mocno przygnębiony niepowodzeniem, inaczej trener Łuczniczki Piotr Makowski, który chawalił swój zespół i podkreślał, że jego siatkarze rozegrali w Częstochowie bardzo dobry mecz. - Słyszę opinie, że Częstochowa gra słabo, nerwowo, ale ja widziałem ich dwa ostatnie mecze z Jastrzębiem oraz Będzinem i inaczej to widzę - mówił Makowski. - Kontuzja Bandero wpłynęła na dyspozycję zespołu w całym sezonie. My wiemy coś na ten temat, bo też nie mieliśmy przez dłuższy okres czasu dwóch, czy trzech nawet zawodników. Ja trzymam kciuki za Częstochowę, wierzę, że ta drużyna pokaże jeszcze lwi pazur. Dzisiaj postawili nam trudne warunki, ale wygrywaliśmy końcówki. W ubiegłym tygodniu wystąpiliśmy w takiej roli jak Częstochowa, teraz role się odwróciły.

Więcej o: