Sport.pl

AZS Częstochowa - Łuczniczka Bydgoszcz 0:3. Akademicy wciąż nie mogą wygrać

W meczu 22. kolejki PlusLigi AZS Częstochowa przegrał z Łuczniczką Bydgoszcz 0:3. Dla akademików była to już 9 porażka z rzędu.
Chcąc w nowym sezonie grać w PlusLidze AZS musi spełnić sportowe minimum: w rundzie zasadniczej wygrać pięć meczów. Przed spotkaniem z Łuczniczką Bydgoszcz miał na koncie cztery, a w perspektywie jeszcze cztery pojedynki: w swojej hali z Zaksą Kędzierzyn Koźle i na wyjazdach z rywalami, którzy wydają się być w zasięgu akademików Effectorem Kielce, BBTS-em Bielsko Biała i AZS-em Politechnika Warszawska. Łuczniczce nie dał rady, swojej szansy musi więc szukać w kolejnych występach.

Piątkowy mecz obejrzeli najwierniejsi kibice akademików. W hali na Zawodziu zjawiło się około tysiąca osób, które opuściły trybuny mocno zawiedzione. AZS przegrał z Łuczniczką w trzech setach i w tabeli PlusLigi pozostał na ostatnim miejscu.

Bydgoszczanie w 21 meczach zgromadzili 26 punktów, dokładnie dwa razy więcej od częstochowian i na boisku tę różnicę było widać. Byli lepsi w każdym elemencie: ataku, przyjęciu, bloku i zagrywce. Dla przykładu - w tym ostatnim elemencie zdobyli 7 punktów, a gracze AZS-u 1.

Po meczu AZS Częstochowa - Łuczniczka Trener Piotr Makowski trzyma kciuki za Częstochowę



Sam początek meczu był dla akademików niezły, ale pierwszy set zakończył się wyraźnym zwycięstwem gości. Między innymi dzięki skutecznej zagrywce, siatkarze Łuczniczki w połowie partii wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, której nie oddali już do końca. W ich szeregach wyróżniał się Łukasz Wiese, który podobnie jak cała drużyna imponował w ataku (75-procentowa skuteczność). Na początku drugiego seta ten sam gracz popisał się dwoma asowymi serwisami, Łuczniczka momentalnie odrobiła niewielką stratę, objęła prowadzenie i utrzymywała je niemal cały czas. Akademicy próbowali walczyć, ale nie mieli na tyle atutów, aby przejąć inicjatywę. Serwisem nie byli w stanie zmusić rywali do błędów, a od czasu do czasu sami popełniali błędy w przyjęciu. Co gorsza nie mieli też lidera w ataku. Gracza, który wybiłby się ponad przeciętność i zbijał chociaż z 50-procentową skutecznością. Doścignąć rywali częstochowianom udało się dopiero w samej końcówce. Na tablicy pojawił się remis 21:21, ale po kilku akacjach było... 21:25. Błąd Mataja Pataka w ataku i szczęśliwy as Grzegorza Kosoka przesądziły o tym, że bydgoszczanie wygrali również drugą partię.

Wkrótce rozstrzygnięciaCzy AZS obroni się na finiszu PlusLigi?



Ostatni, trzeci set miał bardzo podobny przebieg. Drużyna Michała Bąkiewicza znowu zdobyła się na zryw. Było tylko 20:21, ale końcówka znowu należała do gości, którzy zasłużenie zwyciężyli 25:22 i w całym meczu 3:0. Nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika odebrał Łukasz Wiese.

Częstochowskim fanom siatkówki przypomniał się w piątkowy wieczór wieloletni kapitan AZS-u Dawid Murek. Wielokrotnie wywoływany, wszedł na boisko w trzecim secie. Na trybunach zawisł transparent: "Dawid Murek Dziękujemy".

AZS Częstochowa 0 (20, 21, 22)

Łuczniczka Bydgoszcz 3 (25, 25, 25)

AZS Częstochowa: Redwitz, Szymura, Buniak, Bandero, Patak, Szalacha, Stańczak (libero) - Wawrzyńczyk, Polański, Kowalski, Lipiński

Łuczniczka Bydgoszcz: Radke, Wiese, Kosok, Jarosz, Klinkenberg, Jurkiewicz, Żurek (libero) - Ruciak, Murek, Wolański.

Więcej o: