Sport.pl

Do dwóch karnych sztuka. Pogoń rozegrała najlepszy mecz, ale przegrała [ZDJĘCIA]

Takich emocji kibice Pogoni nie przeżywali na stadionie przy Twardowskiego od dawna. Niestety, to historia bez happy endu: szczecinianie, po dramatycznym spotkaniu, przegrali z Ruchem Chorzów 2:3.
Trener portowców Czesław Michniewicz zdecydował się w poniedziałek na bardzo ofensywne ustawienie swojego zespołu. Pogoń rozpoczęła mecz z dwójką napastników oraz duetem ofensywnych obrońców, który tworzyli nominalni skrzydłowi: Adam Frączczak i Ricardo Nunes.

Mocne otwarcie meczu

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już pierwsza akcja spotkania dała Pogoni bramkę. Nunes precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a tam celną główką popisał się Takafumi Akahoshi. Radość nieco ponad czterech tysięcy kibiców nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ Ruch od razu odpowiedział wyrównującą bramką. Po sporym zamieszaniu w polu bramkowym gospodarzy samobójcze trafienie zaliczył Frączczak i wszystko zaczęło się od nowa.

Stracony gol nie załamał piłkarzy Pogoni. Nadal nadawali ton w grze i byli stroną przeważającą. Udokumentowali to drugą bramką, strzeloną dokładnie po pół godzinie gry. Akahoshi tym razem skutecznie wykończył podanie Łukasza Zwolińskiego. Co ciekawe, było to już czwarte trafienie Japończyka w spotkaniach z Ruchem w tym sezonie.

Emocji więcej niż w całej rundzie

W drugiej połowie gospodarze nadal przeważali i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu. Tymczasem to goście wyjechali ze Szczecina z kompletem punktów i to w niesamowitych okolicznościach. Najpierw zmarnowali rzut karny (Mariusz Stępiński z Ruchu trafił w słupek!), a potem kolejny prezent zrobiła im Pogoń. W 77. minucie meczu doszło do fatalnego nieporozumienia Frączczaka ze Słowikiem w polu karnym Pogoni. Bramkarz musiał się ratować faulem i wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Drugiej jedenastki Ruch nie zmarnował.

Sześć minut później dołożył kolejnego gola i wygrał w Szczecinie 3:2. Bohaterem chorzowian był strzelec dwóch goli Patryk Lipski. To zawodnik, który wychował się na stadionie Pogoni i chodził na jej mecze.

Przegrywając z Ruchem Pogoń nie wykorzystała szansy na wyprzedzenie w tabeli Cracovii i nadal zajmuje czwarte miejsce, ale "grupa pościgowa" (Lech, Zagłębie, Ruch) traci do portowców już tylko pięć punktów. Poza tym Pogoń nadal nie zapewniła sobie miejsca w górnej ósemce.



Więcej o: