Sport.pl

Górnik Zabrze - Lech Poznań 0:2. Leszek Ojrzyński nie zamierza podać się do dymisji

- Tak jak w spotkaniu z Ruchem Chorzów, nie sprostaliśmy zadaniu. Jesteśmy wkurzeni - mówił po porażce z Lechem Poznań Leszek Ojrzyński, trener Górnika Zabrze.
Czy Górnik Zabrze będzie piął się tabeli? Podyskutuj na Facebooku >>

- Dla obydwu drużyn to był niesamowicie ważny mecz. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale od pierwszego gwizdka wszystko układało się dla nas dobrze. Kontrolowaliśmy spotkanie do samego końca, gospodarze nie byli w stanie stworzyć sobie klarownych sytuacji - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Jan Urban, trener Lecha Poznań. Na koniec zaś - jakby na pocieszenie dla zabrzan - dodał: - Od tej pory kibicuję Górnikowi. Zawsze będę miał do niego sentyment.

Co do powiedzenia miał z kolei Leszek Ojrzyński? - Mecz rozpoczął się od piłkarskich szachów. Jedni i drudzy czekali na to, co się stanie. Mówiliśmy sobie, by nie dawać Lechowi stałych fragmentów gry, bo jego piłkarze przewyższali nas wzrostem. Niepotrzebny faul na Pawłowskim sprawił, że rywal zyskał rzut wolny. Od tego się zaczęło, znów goniliśmy wynik. Lech natomiast zyskał większą swobodę, z taką grą może zajść daleko. A my? Staraliśmy się, ale poczynaliśmy sobie nerwowo. W drugiej połowie zaryzykowaliśmy, szybko dokonaliśmy dwóch zmian. Niestety, dostaliśmy drugą bramkę. To cała historia tego meczu. Tak jak w spotkaniu z Ruchem Chorzów, nie sprostaliśmy zadaniu. Jesteśmy wkurzeni - mówił trener Górnika.

Zapytany zaś o swoją przyszłość, dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza podać się do dymisji. - Nie jesteśmy jeszcze w aż tak fatalnej sytuacji. Do końca pozostało sporo kolejek. Wszyscy musimy ciągnąć ten wózek w jednym kierunku - stwierdził.

Więcej o: