Sport.pl

Andżelika Kerber nie mogła odebrać w Polsce pucharu za triumf w Australian Open, bo... miała zapłacić 18 tys. złotych! Trofeum jest już w drodze do Puszczykowa

Niemka polskiego pochodzenia Andżelika Kerber przez dwa tygodnie nie mogła odebrać w Polsce trofeum za zwycięstwo w wielkoszlemowym turnieju tenisowym Australian Open. Firma kurierska zażądała od niej bowiem 18 tys. 747 zł opłaty celnej!
30 stycznia mieszkająca w podpoznańskim Puszczykowie Andżelika Kerber po zwycięstwie w finale nad Amerykanką Sereną Williams odniosła pierwszy w karierze triumf w turnieju wielkoszlemowym. Gdy po dwóch dniach wylatywała z Melbourne do Poznania, by udać się do domu rodzinnego w Puszczykowie, do którego wraca ze wszystkich zawodów, nie zabrała ze sobą na pokład samolotu ważącego 15 kilogramów pucharu za zwycięstwo. Niemka polskiego pochodzenia miała ze sobą wystarczająco dużo bagażu i sprzętu sportowego, dlatego poprosiła organizatorów Australian Open o przesłanie trofeum w jej imieniu, korzystając z jednej z międzynarodowych firm kurierskich. - Ania zawsze tak robiła z nagrodami i nigdy nie było z tym problemów. Do Puszczykowa w ten sposób dotarł choćby puchar za zwycięstwo w innym australijskim turnieju w Brisbane - mówi nam Henryk Gawlak, dyrektor akademii tenisistki w Puszczykowie.

Puchar za triumf w Australian Open został wysłany z Melbourne 9 lutego, a zaledwie dwa dni później dotarł do Warszawy. Po kilku dniach Kerber, która śledziła przesyłkę przez internet, zaczęła zastanawiać się, dlaczego trofeum wciąż jest w Warszawie, a nie zostało jeszcze wysłane do Puszczykowa. Gdy skontaktowała się z firmą przewozową, usłyszała, że żeby puchar został odprawiony i wysłany do miejsca docelowego, musi zapłacić... 18 tys. 747 zł opłaty celnej! "Bez tej kwoty towar nie zostanie odprawiony" - napisała firma kurierska do Kerber. Dokument opublikowała TVP Poznań, która jako pierwsza poinformowała i interweniowała w sprawie tenisistki.

Firma kurierska zażądała horrendalnej opłaty, choć sprawa nie dotarła nawet do izby celnej! Ponadto kazano tenisistce przesłać dokumenty zawierające NIP, Regon, KRS oraz potwierdzenia wartości nagrody z Australii. - Chcieli wiedzieć nawet, z czego zrobiony jest puchar! Potraktowali ją jak firmę, choć przecież nagrodę odbierała jako osoba prywatna - wyjaśnia Gawlak. Na dokumencie przewozowym organizatorzy Australian Open wpisali bowiem wartość pucharu wynoszącą 25 tys. dolarów. Być może to zmyliło pracowników firmy, którzy nie potraktowali pucharu jako nagrody. - Ania chciała zabezpieczyć się na wypadek kradzieży lub zagubienia trofeum, to normalne, nie jest to przecież pierwsza lepsza pamiątka - tłumaczy Henryk Gawlak. Na nic zdały się jednak tłumaczenia, że to trofeum to przecież nagroda, która zgodnie z art. 81 Rozporządzenia Rady WE ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych, a mówiącym, że: "puchary, medale i podobne artykuły o znaczeniu głównie symbolicznym (...) w takich dziedzinach jak sztuka, nauka, sport zwolnione są z należności celnych przywozowych".

Po dwóch tygodniach prób odzyskania pucharu zrezygnowana i wściekła tenisistka poprosiła więc firmę kurierską o odesłanie nagrody z powrotem do Australii. - Chciała wysłać trofeum do Niemiec, skąd mama przywiozłaby je samochodem do Puszczykowa - przyznaje Gawlak. Na szczęście sprawa znalazła szczęśliwy finał, choć dopiero po interwencji mediów oraz izby celnej. Firma kurierska, która nie odpowiadała na żadne pytania przedstawicieli mediów, przysłała jedynie do Puszczykowa krótką informacją. - Poinformowano tylko, że nie trzeba już wnosić żadnej opłaty, a puchar w czwartek rano zostanie wysłany do Puszczykowa - mówi Henryk Gawlak.

Puchar za wygranie wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open trafi więc do podpoznańskiego Puszczykowa, gdzie będzie przynajmniej przez jakiś czas. Czy po tym zamieszaniu Kerber będzie chciała, by trofeum, tak jak inne pamiątki, zostało w jej akademii na stałe? - Ania o tym zdecyduje, to jej nagroda - wyjaśnia Henryk Gawlak. - Jak emocje opadną, to na pewno zorganizujemy spotkanie i pokażemy ten puchar kibicom i mieszkańcom Puszczykowa. O ile do nas dotrze - niepewnie dodaje.

Najbogatsi polscy sportowcy [RANKING]


Więcej o:
Skomentuj:
Andżelika Kerber nie mogła odebrać w Polsce pucharu za triumf w Australian Open, bo... miała zapłacić 18 tys. złotych! Trofeum jest już w drodze do Puszczykowa
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX