Sport.pl

Ruch Chorzów. W przyszłym sezonie Wielkich Derbów Śląska nie będzie?

Ruch Chorzów wygrywając na stadionie w Zabrzu boleśnie przypomniał kibicom Górnika, że za rok Wielkich Derbów Śląska może zabraknąć. Że na Arenę Zabrze nie przyjedzie już Ruch, Legia, czy Lech, a chociażby Wigry Suwałki.

Stwórz własną drużynę i Wygraj Ligę!



Do takich - koszmarnych dla Górnika rozstrzygnięć - jeszcze daleka droga. Wierzymy, że zabrzanie zdążą odbić się od dna. Wierzymy, że spadku lokalnego rywala nie chcą też fani niebieskich. Niedzielna feta na Cichej, po wygraniu Wielkich Derbów Śląska, była jak dowód. Znak jakości, który potwierdził ile dla sympatyków Ruchu znaczy zwycięstwo nad Górnikiem.

Znacie bajkę o dwóch szalikach?

Mimo fatalnej pogody. Mimo, że był to niedzielny wieczór. Na Cichą przyszło około czterech tysięcy osób. Dla wielu z zawodników Ruchu to był najpiękniejszy i najbardziej zaskakujący wieczór w ich karierze.

Czy Kamil Mazek będzie jeszcze kiedyś noszony na rękach po parkingu jakiegokolwiek klubu?

To nieokiełznana, chwilami wulgarna radość przypomniała, że nie ma wyrazistego, budzącego emocje Ruchu bez Górnika. Cztery lata temu Ruch też miał na stadionie fetę. To było wtedy, gdy niebiescy w ostatniej kolejce sezonu przegrali ze Śląskiem Wrocław rywalizację o mistrzostwo Polski. Tyle, że tama feta była jak imieniny u cioci. To co działo się w niedzielę było już nieokiełznanym huraganem.

Także dlatego wierzymy, że kibice Ruchu też nie chcą spadku Górnika. No bo jednak mecze i oczekiwane wygrane z Górnikiem - tyle, że z Łęcznej - kibiców na stadionową fetę już nie ściągną.

Usłyszeliśmy na Cichej teorię, że spadek Górnika byłby niebieskim na rękę. Na chwilę zniknąłby bowiem naturalny rywal do przywództwa w piłkarskim stadzie na Śląsku. To karkołomna teza. Fundamenty obu klubów są tak mocne, że na pewno nie skruszy ich piłkarska katastrofa, a taką byłby przecież spadek z ligi.

Znacie taka bajkę o kibicach z Katowic, którzy mieli w szafie dwa szaliki - Ruchu i GKS-u? Wyciągali jeden bądź drugi w zależności od tego, któremu klubowi lepiej się wiodło. Nie wierzymy w takie historie, ale gdybyśmy usłyszeli o kibicu, który przerzucił się z Górnika na Ruch lub odwrotnie - tylko dlatego, że jeden z klubów zacząłby piłkarsko dołować - to uznalibyśmy, że nadaje się do natychmiastowego leczenia.

Dać szansę Śląskiemu

Śląski tort kibciowski jest trwale podzielony. Na Śląsku nie ma takiej możliwości, żeby jeden klub był wizytówką całej aglomeracji. To nie Białystok, Poznań, czy Wrocław. Śląskie kluby mogą, a właściwie powinny, umacniać swoje pozycje tam, gdzie mają już kibicowskie wsparcie.

Górnik jest dziś od Ruchu słabszy. Zespół z Zabrza jest starszy, zgrany. Syty - jak to określił Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich. Nawet jednak prezes Smagorowicz musi przyznać, że zabrzanie mają atut, o którym Ruch wciąż marzy. To stadion. Arena Zabrze - nawet bez tej czwartej, zamykającej stadionowy owal, trybuny - to jednak o trzy trybuny więcej niż zapyziała Cicha.

Gdybyśmy byli prezesem firmy z nadmiarem gotówki, a kibicowskie sympatie byłyby nam obce - to jednak wolelibyśmy zainwestować kasę w Górnika. Efektowne opakowanie robi swoje. A wynik? Przecież Górnik nie będzie wiecznie dołował.

Powinni o tym pamiętać wszyscy przeciwnicy przeprowadzki Ruchu na Stadion Śląski. Ten obiekt na pewno będzie gotowy do użytku wcześniej, niż nowa Cicha. Warto dać szansę niebieskim na gigancie. Ocenić czy to ma sens. Sprawdzić czy po trybunach hula wiatr, czy może jednak klub bije frekwencyjne rekordy.

A jeżeli Ruch na Śląskim okaże się niewypałem, to dopiero wtedy wbić pierwszą łopatę na Cichej.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>



Więcej o: