Sport.pl

Ruch Chorzów. Czy Waldemar Fornalik zaskoczy składem?

To właśnie na boisku Ruchu Chorzów zostanie zainaugurowane ligowe granie w roku 2016. Do spotkania z Zagłębiem Lubin zostały już tylko cztery dni (piątek, godzina 18.). Zastanówmy się, jak krótka zimowa przerwa zmieniła zespół z Cichej.
Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>

Właściwie, to wolelibyśmy, żeby chorzowski zespół aż tak bardzo nie zmieniał. Ruch grał jesienią solidną piłkę, która pozwoliła mu zająć po pierwszej części sezonu wysokie piąte miejsce. Rzecz jasna były po drodze bolesne wpadki, jak 0:4 z Jagiellonią Białystok, 0:3 z Piastem Gliwice, czy 1:4 z Legią Warszawa, ale jednak był to ciągły marsz ku lepszemu.

Zimą w Ruchu słusznie założyli, że najważniejsza jest stabilizacja. Stąd tylko dwa transfery - Łukasza Hanzela i Łukasza Monety. To kolejni zawodnicy z województwa śląskiego w drużynie. Moneta jest modelowym przykładem transferu chorzowskiego klubu - bo nie dość, że Ślązak, to jeszcze młody, a właśnie w takich graczy chce inwestować Ruch. Inwestować, a potem sprzedawać z zyskiem.

Transfer Kamila Grabary do Liverpoolu przypomniał działaczom niebieskich, jak to miło obudzić się pewnego ranka bogatszym o milion euro. Tych milionów mogło być w ostatnich latach znacznie więcej, ale jednak Ruch przegapił najlepszy moment na sprzedanie Filipa Starzyńskiego, Macieja Jankowskiego, Arkadiusza Piecha, czy Macieja Sadloka.

Złe wieści

Zaczynamy przegląd chorzowskich kadr... Na początek złe wieści dla Wojciecha Skaby i Kamila Lecha. Numerem jeden na Cichej jest wciąż Matus Putnocky. Słowak opuścił ostatni mecz rundy jesiennej, gdy Ruch wygrał w Niecieczy, z powodu czerwonej kartki. Teraz jest gotowy do gry i to na niego postawi sztab szkoleniowy w piątkowym meczu z Zagłębiem.

Na prawej obronie nie ma dziś lepszego od Martina Konczkowskiego. To już ukształtowany ligowiec. Tej wiosny jeszcze mu się to nie uda, ale już w przyszłym sezonie powinien mieć w nogach sto meczów w Ekstraklasie.

Środek obrony, to oczywiście kapitan, czyli Rafał Grodzicki. Liczyliśmy, że już tej zimy przynajmniej w jednym meczu zaprezentuje się para stoperów Grodzicki - Michał Helik. Helik jednak wciąż pracuje nad siłą i formą, które uleciały po kontuzji kolan. Z Zagłębiem zagra więc Michał Koj. Pytanie tylko czy aby nie zastąpi na lewej obronie Pawła Oleksego, który wrócił z Cypru z urazem mięśnia?

Jeżeli Oleksy będzie w pełni sił, to na lewej obronie też nie ma dziś konkurencji.

Licznik bije nadal

Teraz zaglądamy do środka pola. Martwiliście się o Łukasza Surmę? Niepotrzebnie. Jego licznik ligowych występów będzie kręcił się nadal. Na razie to 508! Pewniakiem jest też Patryk Lipski. W zimowych sparingach brakowało mu naszym zdaniem trochę polotu i świeżości. Stawiamy jednak, że to efekt zimowej pracy i z dnia na dzień będzie już tylko lepiej.

Linia pomocy to również Maciej Iwański. Doświadczony pomocnik zdradził tej zimy, że jesienią miał problemy z kręgosłupem i często musiał faszerować się tabletkami przeciwbólowymi. Teraz z jego zdrowiem wszystko już w porządku, ale to może być za mało, żeby wygrać rywalizację z Łukaszem Hanzelem.

Podobnie może być z Markiem Zieńczukiem, którego na lewym skrzydle może zastąpić... Nie, wcale nie Moneta. Dziś wydaje nam się, że bliższy takiej nominacji jest Tomasz Podgórski, który w zimowych sparingach zasuwał aż miło. Na prawej stronie nie ma dla niego miejsca, bo tam rządzi Kamil Mazek, ale walka o miejsce na lewej flance jest do wygrania.

Na koniec atak. Tu sprawa również jest jasna. Mariusz Stępiński nadal będzie strzelał gole i pracował na rekordowy transfer w historii klubu.

Z pozoru więc, aż tak wiele się na Cichej nie zmieniło. Ważne jednak jest to, że za plecami podstawowych na papierze graczy jest coraz więcej zawodników, którzy mają realne szanse i możliwości, żeby zająć ich miejsce na boisku. Do zdrowia wrócił Miłosz Trojak, który z powodzeniem może przekreślić nasze dywagacje na temat: Iwański czy Hanzel? A przecież jest jeszcze Maciej Urbańczyk, który jest w trakcie rehabilitacji po kontuzji kolana. Przemysław Bargiel, Jakub Żmuda, Łukasz Siedlik, Konrad Korczyński... to kolejni gracze, którzy w niedalekiej przyszłości zaczną naciskać na sprawdzone nazwiska.

Stwórz własną drużynę i Wygraj Ligę!



Więcej o: