Sport.pl

Unijny problem Śląska: Klub może przekroczyć limit zatrudnionych obcokrajowców

Śląsk chce zatrudnić Ukraińca Igora Tyszczenkę. Problem w tym, że byłby on czwartym graczem spoza Unii Europejskiej, a przepisy pozwalają grać tylko trzem.
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


26-letni Igor Tyszczenko na testach w Śląsku przebywa już dwa tygodnie. Początkowo z piłkarzem nie wiązano zbyt wielkich nadziei; nie dość, że ostatnio występował w słabym klubie z ukraińskiej ekstraklasy, to dwa lata temu nie poradził sobie w I-ligowej Arce Gdynia.

Dziś wiadomo już, że sztab szkoleniowy chce Ukraińca w Śląsku zatrzymać. I nic w tej decyzji dziwnego, bo Tyszczenko zaprezentował się bardzo dobrze w sparingach z czeskim Banikiem Ostrawa i GKS-em Bełchatów. 26-latek udowodnił, że może być poważnym rywalem dla Pawła Zielińskiego albo występować na prawym skrzydle.

Poza tym we wspomnianym nieudanym epizodzie na polskich boiskach Ukrainiec miał pecha, bo najpierw przez kilkanaście dni dopinał w swoim kraju formalności związane z wizą i pozwoleniem na pracę, a później doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na kilka tygodni. Do pełnej dyspozycji wrócił dopiero pod koniec rozgrywek i w efekcie zaliczył dwa występy w pierwszym zespole i dwa w trzecioligowych rezerwach. Dużo okazalej prezentują się statystyki Tyszczenki na boiskach ukraińskiej ekstraklasy: 112 meczów, 14 bramek i 10 asyst. Ostatnio był graczem Olimpiku Donieck, 10. zespołu tamtejszej ekstraklasy.

Mniej przekonani do zakontraktowania Tyszczenki są szefowie Śląska, którzy wiedzą, że taka decyzja spowoduje przekroczenie limitu piłkarzy spoza Unii Europejskiej. W myśl obecnych przepisów Ekstraklasy na boisku w jednej drużynie może przebywać maksymalnie trzech graczy spoza UE. A Śląsk ma już w kadrze trzech takich zawodników: Brazylijczyka Dudu i pozyskanych teraz Gruzina Lashę Dvaliego oraz Japończyka Ryotę Moriokę. Zakontraktowanie Tyszczenki oznaczałoby zatem, że któryś z piłkarzy spoza UE co najwyżej mieściłby się w meczowej "18", a grać mógłby tylko wtedy, gdy zmieniałby w trakcie meczu któregoś z pozostałej trójki.

Dlatego przy Oporowskiej nie wszyscy są przekonani, czy dopisanie do listy płac kolejnego piłkarza, który skomplikuje sytuację kadrową i zablokuje miejsce w składzie innym, jest słuszne.

W przyszłym sezonie sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej, bo ekstraklasowe przepisy będą jeszcze bardziej restrykcyjne. Na boisku w jednym zespole będzie mogło przebywać tylko dwóch graczy spoza UE.

Niewykluczone, że decyzja o sprowadzeniu Tyszczenki to efekt niepewnej przyszłości Dudu Paraiby. Brazylijczyk raczej w klubie z Oporowskiej na przyszły sezon nie zostanie. Jego kontrakt ze Śląskiem wygasa 30 czerwca 2016 roku i raczej mało prawdopodobne, żeby zawodnik podpisał we Wrocławiu nową umowę. Dudu inkasuje miesięcznie ok. 70 tys. zł, a Śląska nie stać na kontrakt na podobnym poziomie. Natomiast Brazylijczyk zapewne nie zgodzi się na drastyczną obniżkę.

Dlatego w Śląsku już tej zimy sprowadzono piłkarza, który może zastąpić Dudu Paraibę. To właśnie niespełna 21-letni Dvali, który nominalnie jest środkowym obrońcą, ale z powodzeniem może grać również na boku defensywy, co zresztą udowodnił w sparingu z Banikiem.

Co ciekawe, zakontraktowanie Tyszczenki przez Śląsk sprawiłoby, że wrocławianie póki co byliby jedynym klubem z ligowej stawki, który miałby w składzie aż czterech piłkarzy spoza UE. Limitu nie przekroczono nawet w Piaście Gliwice (12 graczy spoza Polski), Lechu Poznań (10) czy Lechii Gdańsk (10), czyli tam, gdzie liczba obcokrajowców jest zdecydowanie największa. Warto jednak zauważyć, że wielu tamtejszych zawodników z Ameryki Południowej bądź Afryki posiada drugie, europejskie obywatelstwo. Przykładem jest chociażby brazylijski obrońca z Lechii Gerson, który posiada również hiszpański paszport.

Więcej o: