Sport.pl

Tauron Arena pożegnała piłkarzy ręcznych. Niemcy mistrzem Europy!

W niedzielę hala w Krakowie śpiewała po niemiecku! Nasi zachodni sąsiedzi pokonali Hiszpanów 24:17 i w Tauron Arenie sięgnęli po złoto!
Gdyby ktoś przed turniejem wytypował, że w rozgrywanych w Polsce mistrzostwach jako ostatni na boisko wybiegną piłkarze właśnie tych dwóch drużyn, pewnie zarobiłby dużo pieniędzy. Bo w ostatnich tygodniach wydarzyło się wiele sensacyjnego - w najlepszej czwórce wbrew oczekiwaniom nie było ani Francuzów, ani Duńczyków, ani Polaków, których do końca miał nieść doping kibiców w Krakowie.

W niedzielę Tauron Arenie naturalnie nie było aż tak głośno jak podczas meczów biało-czerwonych, ale hala mimo wszystko wypełniła się niemal do ostatniego miejsca. Zdecydowanie najgłośniejsi byli kibice z Niemiec, ale kilka grup z Hiszpanii też się pojawiło. "To jest finał, wszyscy wstajemy!" - krzyczał spiker, próbując podgrzać atmosferę.

Zaczęło się na spokojnie. Po pięciu minutach było tylko 1:0 dla Niemców, którzy potem jednak rozpędzali się z minuty na minutę. W ataku może nie bili rekordów skuteczności, m.in. marnowali rzuty karne, za to Andreas Wolff w bramce wyczyniał cuda. Jakby chciał za wszelką cenę przypomnieć, dlaczego jeszcze przed meczem został wybrany najlepszym bramkarzem mistrzostw.

Hiszpanie, którzy nigdy dotąd nie zdobyli złota mistrzostw Europy, mieli więc ogromne problemy ze zdobywaniem goli i mogą pluć sobie w brodę. Bo momentami gubili piłkę, albo niepotrzebnie spieszyli się i popełniali takie błędy, na jakie w finale nie ma miejsca. Kto nie był związany z jedną lub drugą reprezentacją, pewnie liczył na emocje do samego końca, ale nic z tego. Kwadrans przed końcem było jasne, że Hiszpania potrzebuje cudu, by wygrać, ale nic nadprzyrodzonego się nie wydarzyło. Więc Niemcy utonęli we własnych objęciach.

Tym akcentem, po 17 dniach, zakończyły się mistrzostwa Europy. Dla Krakowa była to największa i najważniejsza impreza sportowa w historii miasta. Turniej zebrał pochwały za organizację, ale niesmak też jest - bo wszyscy chcieli zobaczyć Polaków walczących o złoto. Drużyna Michaela Bieglera nieoczekiwanie nie awansowała do strefy medalowej i po pokonaniu Szwecji zajęła siódme miejsce.



Więcej o: