Sport.pl

ME w piłce ręcznej. Wielkie emocje w Krakowie, Niemcy w finale!

Polacy rozegrali w Tauron Arenie Kraków sześć spotkań, ale takich emocji krakowska hala jeszcze w tym turnieju nie widziała. Po dogrywce i trafieniu Kaia Hafnera na pięć sekund przed ostatnią syreną Niemcy pokonali Norwegię 34:33 i w niedzielę zagrają w finale.
Facebook? » | A może Twitter? »


Od początku było widać, że obie drużyny zdają sobie sprawę ze stawki spotkania. Pierwsze minuty były wyrównane. Jedni i drudzy bramki zdobywali głównie z rzutów karnych. Skutecznie wykonywali je Magnus Jondal i Tobias Reichmann. Po 11 minutach na tablicy wyników widniał remis 5:5.

Chwilę później dwóch Norwegów opuściło jednak boisko z karami i Niemcy przez ponad 1,5 minuty grali z przewagą dwóch zawodników. Wykorzystali to i wypracowali dwubramkową przewagę. Chwilę później kolejne trafienia dołożyli Rune Dahmke i Reichmann, a Niemcy wygrywali już 9:5.

Trener Norwegów Christian Berge poprosił o czas. Skutek był natychmiastowy - jego podopieczni po sześciu minutach przerwy dwa razy pokonali Andreasa Wolffa.

Pierwszoplanową rolę zaczęli odgrywać właśnie bramkarze. Wolff i Ole Erevik kilka razy bronili w sytuacjach sam na sam ze skrzydłowymi rywali. Interwencje bramkarza lepiej wykorzystali Norwegowie, którzy w 26. minucie w końcu dopadli rywali. Na trzy minuty przed końcem objęli nawet prowadzenie 13:12.

Końcówkę pierwszej połowy Norwegowie znów grali jednak w osłabieniu i na przerwę zeszli przegrywając 13:14. Wystarczyły jednak dwie minuty drugiej części gry, by odzyskali prowadzenie. W 39. minucie odskoczyli rywalom już na dwie bramki. Co z tego, skoro przez kolejne cztery ani razu nie pokonali Wolffa i znów był remis.

Im bliżej było do końca, tym więcej było nerwów. Nie tylko na boisku, ale i wokół niego - w 49. minucie żółtą kartkę obejrzał trener Norwegów. Chwilę później jego podopieczni wyszli jednak na prowadzenie 24:22, a Niemcy musieli grać w osłabieniu po karze dla Juliusa Kuhna.

Potem powtórzył się jednak scenariusz z poprzednich akcji i pięć minut przed końcem Niemcy zmniejszyli straty do jednej bramki. Wtedy jednak w ich ataku coś się zacięło. Zmarnowali trzy kolejne akcje - dwa razy spudłowali, rzut Fabiana Wiede odbił Erevik. Na 40 sekund przed końcem Norwegia prowadziła 27:26. Piłkę mieli jednak Niemcy, z lewego skrzydła trafił Dahmke i sędziowie zarządzili dogrywkę.

Lepiej zaczęli ją Niemcy. Po trzech minutach prowadzili 30:29 i grali w przewadze po karze dla Christiana O'Sullivana. Po chwili siły się wyrównały, bo z boiska wyleciał Pekeler. W 7. minucie dogrywki trafił Sander Sagosen i znów był remis. 33:33 było też 50 sekund przed końcem.

Atakowali Niemcy i niemal równo z ostatnią syreną Erevika pokonał Hafner. Jego koledzy rozpoczęli taniec zwycięstwa, a bramkarz Norwegów mógł tylko ze złością szarpać poprzeczkę bramki. Skandynawom zostaje walka o trzecie miejsce. Niemcy w niedzielę zagrają w finale.



Norwegia - Niemcy 33:34 (13:14, 27:27)

Norwegia: Erevik, Christensen - Sagosen 4, Kristensen, Hykkerud, Myrhol 5, Overby, Mamelund, Tonnesen 3, Jondal 5, Bjornsen 8, Lindboe, Gullerud, O'Sullivan 3, Reinkind 2, Hansen 3

Niemcy: Lichtlein, Wolff - Sellin, Lemke, Reichmann 10, Wiede 2, Pekeler 3, Strobel 1, Schmidt 1, Fath 4, Hafner 5, Dahmke 3, Kuhn 5, Ernst, Pieczkowski, Kohlbacher

Więcej o: