Sport.pl

Pogoń 04 pobiła rekord frekwencji, ale wynik pozostawił niedosyt [ZDJĘCIA]

5000 kibiców oglądało spotkanie Pogoni 04 Szczecin z Rekordem Bielsko-Biała. To absolutny rekord, jednak zadanie zostało wykonane tylko w połowie. Na boisku padł bowiem remis 2:2.
9 lutego 2015 roku, 5114 kibiców oglądało towarzyski mecz reprezentacji Polski z Rosją, w Azoty Arenie. Był to rekord frekwencji na spotkaniu futsalu w naszym kraju. Największą liczbę fanów na ligowym spotkaniu tej dyscypliny także odnotowano w Szczecinie. Jeden z pojedynków oglądało 2500 osób. W sobotę włodarze Pogoni 04 mieli ochotę pobić oba rekordy. Spotkanie z wiceliderem tabeli - Rekordem Bielsko-Biała promowano już od kilkunastu dni, a bilety można było nabyć za symboliczną złotówkę. I już na 48 godzin przed pierwszym gwizdkiem, wszystkie były wyprzedane. Pierwsze zadanie zostało więc zrealizowane.

Mocny początek

Wypełniona niemal do ostatniego miejsca Azoty Arena, mocno sparaliżowała zawodników z Bielska-Białej, którzy w pierwszych minutach nie byli w stanie złapać swojego rytmu. Portowcy zepchnęli ich do głębokiej defensywy i od razu strzelili pierwszego gola. W 3. minucie szybko wznowili grę z autu i Artur Jurczak potężną bombą z dystansu nie dał szans bramkarzowi Rekordu. Hala eksplodowała z radości, a "zero-czwórka" za wszelką cenę chciała pójść za ciosem i szybko strzelić kolejne bramki.

Kolejne emocje dopiero przed gwizdkiem

Swoje szanse mieli Michał Kubik oraz Mateusz Gepert, jednak na tablicy wyników nadal było 1:0. Zawodnicy "zero-czwórki" nie byli w stanie utrzymać wysokiego poziomu przez całą pierwszą połowę i im dłużej ona trwała, tym jej poziom spadał. Szczelnie wypełniona hala starała się pomóc drużynie Łukasza Żebrowskiego, ale ta grała coraz mniej składnie. Nadal ospali byli także goście z Bielska-Białej. Ciekawiej zrobiło się dopiero na finiszu, kiedy sędzia odgwizdał piąte przewinienie Pogoni. Zgodnie z zasadami, w jednej połowie każda z drużyn może popełnić maksymalnie tyle fauli, a każdy następny skutkuje przedłużonym rzutem karnym dla drużyny przeciwnej. Rekord starał się więc za wszelką cenę wymusić kolejne nieprzepisowe zagranie, ale do przerwy wynik nie uległ jednak zmianie.

Pechowe 68 sekund

Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Mateusz Gepert, który był bliski zaskoczenia bramkarza rywali strzałem z dystansu. Zawodnik "zero-czwórki" dał swoim kolegom sygnał do ataku i gospodarze w końcu sprawili, że coraz bardziej zniecierpliwiona publiczność kilka razy podniosła się ze swoich miejsc. Pogoń atakowała, ale zamiast strzelić kolejnego gola, popsuła humory pięciu tysiącom kibiców w Azoty Arenie. Zespół Łukasza Żebrowskiego w ciągu zaledwie 68 sekund stracił dwie bramki i po hali zamiast oklasków, zaczęły nieść się głośne gwizdy.

Finisze nadal mocną stroną Pogoni

Pogoń dość szybko się otrząsnęła i ruszyła do ataku. W ostatnich meczach to właśnie zabójcze końcówki były znakiem firmowym szczecinian i nie inaczej było i tym razem. Najpierw w poprzeczkę uderzył Marek Bugański, a na cztery minuty przed końcem do wyrównania doprowadził Daniel Maćkiewicz. Azoty Arena znowu ożyła, a kibice zaczęli domagać się kolejnego trafienia. Ostatnie minuty były niezwykle emocjonujące, ponieważ obie drużyny się otworzyły i za wszelką cenę chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tym razem to Rekord miał już na koncie pięć fauli, ale Pogoń także nie była w stanie tego faktu wykorzystać. Mecz zakończył się zasłużonym remisem, a kibice opuścili Arenę z lekkim niedosytem.

Pogoń 04 Szczecin - Rekord Bielsko-Biała 2:2 (1:0)

3' Artur Jurczak, 36' Daniel Maćkiewicz - 28' Jan Janovsky, 29' Rafał Franz

Pogoń 04: Lasik, Koszmider - Bugański, Jonczyk, Jakubiak, Solecki, Gepert, Jurczak, Kubik, Maćkiewicz, Krzyżanowicz, Shamotii.