Sport.pl

Pogoń Szczecin wygrywa drugi sparing, ale nie wynik był najważniejszy

W pierwszych dwóch tegorocznych grach sparingowych, piłkarze Pogoni Szczecin urządzili sobie solidny trening strzelecki i do siatki trafili już dwanaście razy.
Rywale, z którymi mierzy się granatowo-bordowi byli jednak znacznie niżej notowani (okręgówka) i odprawienie ich ze sporym bagażem bramkowym było absolutnym obowiązkiem. Tydzień temu zespół Czesława Michniewicza pokonał Arkonię 8:1, a w sobotę bez większych problemów poradził sobie także z Mewą Resko. Portowcy wygrali 4:0, ale to nie końcowy rezultat najbardziej ucieszył szkoleniowca Dumy Pomorza.

Boisko ze sztuczną nawierzchnią w Pobierowie było bowiem w fatalnym stanie. W niektórych miejscach przypominało taflę lodowiska, a w trakcie meczu doszło do wielu poślizgnięć i przypadkowych kolizji. Trener po końcowym gwizdku odetchnął więc z ulgą, że żaden z jego podopiecznych nie nabawił się urazu. W porę pozostawił w hotelu także kilka czołowych postaci zespołu - Rafała Murawskiego, Adama Gyurcso, Adama Frączczaka czy Jarosława Fojuta.

- Doskonale znamy ich wartość, więc nie było sensu ryzykować ich zdrowia - mówił zaraz po meczu trener. Do boju posłał natomiast wracającego po kontuzji Łukasza Zwolińskiego. - To było pewne ryzyko, ale to młody organizm, który dawno nie grał i potrzebował z powrotem wejść w rytm meczowy.

Zgodnie z planem

W pierwszej połowie na boisku poza Zwolińskim zameldowali się między innymi Wladimer Dwaliszwili, Dawid Kort, Miłosz Przybecki oraz Karol Danielak. Portowcy strzelili dwa gole, ale trudno coś więcej napisać o przebiegu tej części spotkania. Obie drużyny grały tylko środkiem boiska, ponieważ przeprowadzenie szybszej akcji skrzydłem, w większości wypadków kończyło poślizgnięciem się i stratą futbolówki. Pierwszego gola strzelił w 11. minucie Patryk Paczuk, który wykorzystał bardzo dobre prostopadłe podanie od Zwolińskiego. Przy drugim trafieniu błysnął z kolei duet Przybecki - Dwaliszwili. W 37. minucie skrzydłowy dostarczył piłkę Gruzinowi, ten umiejętnie się obrócił w polu karnym i nie dał szans golkiperowi Mewy Resko.

W drugiej odsłonie na boisku zameldowała się druga jedenastka, a w niej Ricardo Nunes, Takafumi Akahoshi, Marcin Listkowski, Mateusz Matras i Jakub Czerwiński. Trzy kwadranse nieco szybszej i bardziej składnej gry także przełożyły się na dwie kolejne bramki. Najpierw sytuację sam na sam precyzyjnym strzałem wykończył Adam Nagórski, a w ostatniej minucie wynik ustalił Czerwiński. Stoper Pogoni najwyżej wyskoczył w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i uderzeniem głową wpakował piłkę do siatki.

Chwila oddechu i kolejny tydzień pracy

Pogoń pewnie pokonała Mewę, ale przez będącą w fatalnej kondycji płytę, nie włączyła nawet trzeciego biegu, żeby nie narazić się na niepotrzebne urazy. Teraz zawodnicy mają jeden dzień wolnego, a w poniedziałek rozpoczynają drugą część zgrupowania w Pogorzelicy. W środę granatowo-bordowi zmierzą się z Błękitnymi Stargard i niewykluczone, że miejsce rozegrania tego meczu zostanie zmienione, ponieważ trudno przypuszczać, że stan nawierzchni nagle się polepszy. W sobotę pierwszą część okresu przygotowawczego zamknie natomiast kontrolna potyczka z Kotwicą Kołobrzeg. Ta będzie miała już miejsce na boisku przy Pomarańczowej w Szczecinie. Tam płyta jest w nienagannym stanie.

Mewa Resko - Pogoń Szczecin 0:4 (0:2)

Patryk Paczuk 11, Wladimer Dwaliszwili 37, Adam Nagórski 70, Jakub Czerwiński 90

Pogoń Szczecin: 34. Bartosz Piotrowski (46, 12. Adrian Henger) - 20. Karol Danielak (46, 21. Sebastian Rudol), 2. Michał Stańczyk (46, 4. Jakub Czerwiński), 26. Sebastian Murawski (46, 23. Mateusz Matras), 24. Błażej Chouwer (46, 33. Mateusz Lewandowski) - 14. Miłosz Przybecki (46, 29. Marcin Listkowski), 8. Konrad Bartoszewicz (46, 19. Jakub Piotrowski), 10. Dawid Kort (46, 27. Takafumi Akahoshi), 11. Wladimer Dwaliszwili (46, 77. Ricardo Nunes), 18. Patryk Paczuk (46, 16. Michał Walski) - 93. Łukasz Zwoliński (46, 22. Adam Nagórski).