Sport.pl

Janusz Filipiak: Nikt z Cracovii nie jest na sprzedaż, chociaż za Rakelsa wystarczy... [WIDEO]

- Klub zmierza w kierunku europejskich pucharów i prędzej czy później to się stanie - przekonuje prezes Janusz Filipiak.
Rewolucji w drużynie miało nie być i nie będzie, ale w transferowych kuluarach dużo się dzieje. Trwają rozmowy z potencjalnymi kandydatami. Kontrakt na trzy i pół roku właśnie podpisał Hubert Adamczyk, dotąd piłkarz... Chelsea Londyn. To pomocnik, wychowanek Zawiszy Bydgoszcz, który w lutym skończy 18 lat. Wyjechał do Anglii półtora roku temu. Podpisał nawet profesjonalny kontrakt, ale ostatnio usłyszał, że może sobie szukać nowego miejsca.

Cracovia robi co może, by zatrzymać Denissa Rakelsa. W kontrakcie najlepszego strzelca drużyny jest klauzula, która pozwala mu odejść za 500 tys. euro. Po tym, co pokazał jesienią, to nie jest wygórowana kwota.

Jarosław K. Kowal: Po jesieni są apetyty na europejskie puchary?

Janusz Filipiak: O to trzeba pytać zawodników i trenera, ale to prawda, że bardzo chcemy się do nich dostać. To realny cel, ale dużo pokażą pierwsze mecze rundy wiosennej. Nie mamy najłatwiejszego kalendarza. Więcej meczów zagramy na wyjeździe. Każdy rywal pewnie będzie walczył jak o życie, by uniknąć grupy spadkowej, ale jesteśmy optymistami.

Puchary to pana marzenie?

- Nie potrzebuję mieć marzeń, ale bardzo byśmy chcieli się tam dostać. Klub zmierza w tym kierunku i prędzej czy później to się stanie.

Ambicje sięgają także Ligi Mistrzów?

- (śmiech ) Jeśli to powiem, wszyscy będą się śmiali, pojawią się docinki. Więc zamknijmy ten temat.

W Cracovii jest kilku piłkarzy, których inne kluby chciałyby mieć u siebie. Szczególnie Bartosza Kapustkę i Denissa Rakelsa.

- Jeśli chodzi o Kapustkę - nie ma tematu. On sam powtarza, by nigdy nie mówić "nigdy". Ale na tym etapie nikt nie zapłaci nam tyle, ile jest wart. Wie o tym i chce tu grać. Przykład Adamczyka pokazuje, że trzeba ogrywać się w polskiej lidze. Tu są dobre warunki do pracy, a Kapustka jest w centrum zainteresowania trenera Zielińskiego i kibiców.



Więc ile jest wart?

- Rynek go wyceni. A co do Rakelsa - żyję w przekonaniu, że zostanie z nami. Każdy z naszych piłkarzy wie, że jeśli Cracovia wiosną zagra dobrze i zakończy sezon na podium, to szanse na lukratywny kontrakt wzrosną. A my wówczas zawodnikom nie będziemy robić problemów.

Nie chcemy nerwowych ruchów. Kandydatów do gry w Cracovii jest dużo, codziennie pojawiają się nowi, ale nie będziemy kupować kota w worku. Sprowadzenie piłkarza, który się nie sprawdzi, generuje więcej problemu niż pożytku. Mamy nadzieję, że obrońca z Rumunii pojawi się w Krakowie już teraz [na razie Florin Bejan podpisał kontrakt obowiązujący od lipca - przyp. red.]. Trwają rozmowy z jego obecnym klubem. Na razie kwota odstępnego, jakiej żądają, jest trochę wysoka, ale mamy nadzieję, że dojdziemy do porozumienia. Szukamy jeszcze obrońców.

Kwota odstępnego za Rakelsa wynosi 500 tys. euro. Nie jest zbyt niska?

- Taki był wymóg menedżera, więc nic na to nie poradzę.

Jest więc jakaś konkretna oferta?

- Nie. Mówiło się w mediach o Legii, ale nie było żadnej poważnej propozycji. Zresztą ktoś musi po prostu przesłać na nasze konto 500 tys. euro. Tu nie potrzeba żadnych rozmów i z naszej strony ich nie będzie.

Są jeszcze inni, którzy wiosną się wybili...

- Nikt nie jest na sprzedaż i piłkarze o tym wiedzą. Wszystko wskazuje, że uda się utrzymać kadrę, a do tego powoli ją wzmacniać.

Wspomniał pan o obrońcach, a trener Zieliński powtarzał, że potrzebuje głównie napastnika.

- Oddalił się od nas Tomas Pekhart [były piłkarz m.in. Southampton - przyp. red.]. Rozmowy były zaawansowane, ale prawdopodobnie nie spełniliśmy oczekiwań co do prowizji menedżerskiej. Rozmów oczywiście jest więcej, do mediów docierają jakieś okruchy. Strategia jest taka, by brać zawodnika na wypożyczenie, a potem go ewentualnie wykupić.

Jesteście więc blisko pozyskania napastnika?

- Nic nie powiem. Sprawa Adamczyka wyskoczyła nagle i może sprawa kogoś innego też wyskoczy.

Co zrobią wiosną Cracovia i Wisła
Więcej o: