Sport.pl

Ruch Chorzów na sprzedaży Kamila Grabary nie traci. Ruch zyskuje [KOMENTARZ]

Kamil Grabara, utalentowany nastolatek (8 stycznia skończy dopiero 17 lat) odchodzi z Ruchu Chorzów. Odchodzi zanim kibice Ruchu zdążyli go poznać. Nie zdążył zagrać w ekstraklasie. Na razie o jego talencie naocznie przekonali się więc tylko skauci, trenerzy i koledzy drużyny.


Wiadomo, że w takich sytuacjach od razu rozgrzewa wszystkich dyskusja czy Ruch robi dobrze. Prezes Zbigniew Boniek na twitterze żałuje. Uważa, że piłkarz powinien ograć się w polskiej lidze i wyjechać za dwa lub trzy lata. Jeśli zbyt szybko będziemy wyprzedawać talenty Champions League trafi do nas za sto lat.

Nie zgadzam się z dwóch powodów.

Pierwszy: kwestią jest cena. Ruch nie sprzedaje za grosze. Chodzi o potężne pieniądze za piłkarza, który nie tyle niewiele osiągnął co nic jeszcze nie osiągnął. W tym wypadku kosztuje talent czyli duża szansa na to, że zawodnik ma przed sobą wielką przyszłość. W przypadku naprawdę dużych pieniędzy nie warto się zastanawiać. Nie ma pewności wielkiej kariery Kamila Grabary, choć oczywiście Anglicy zapewne wiedzą co robią (a może te pieniądze nie są dla nich takie wielkie), a ja życzę nastolatkowi jak najlepiej.

Niestety - kiedy nie korzysta się z takiej okazji może stracić zarówno zawodnik jak i klub. Marek Citko nie chciał przejść z Widzewa do Blackburn Rovers choć Anglicy dawali za niego cztery miliony funtów (dziesięć milionów dolarów)?. Potem już nigdy nie był tyle wart, a Widzew nigdy za nikogo nie dostał takich pieniędzy.

Drugi: Skąd pewność, że Grabara w najbliższym czasie wygryzłby ze składu Putnocky'ego? Powinien grać zawsze najlepszy, a gdyby Grabara byłby lepszy od już teraz od Słowaka po prostu miałby miejsce w składzie. Waldemar Fornalik nie zawahałby się mu zaufać. Skąd pewność, że z Grabarą w składzie Ruch mógłby zawalczyć o Champions League? Być może prezesowi chodzi o to, że talent nie wzmocnił naszych najbogatszych klubów Legii albo Lecha. Tylko jaki Ruch miałby w tym interes? Polskie kluby mogą najwyżej tyle obiecać ile angielski gigant naprawdę zapłaci.

Który klub zdobędzie wiosną najmniej punktów?
Więcej o: