Sport.pl

Twierdza Rzeszów upadła. Asseco Resovia obroni tytuł mistrza Polski?

Niedzielna porażka siatkarzy Asseco Resovii z Cuprum Lubin była trzecią z rzędu we własnej hali. To w fazie zasadniczej nie zdarzyło się rzeszowianom od przeszło ośmiu lat. Kibice tracą cierpliwość, siatkarze zapowiadają walkę. Czy Asseco Resovia będzie w tym sezonie w stanie obronić mistrzowski tytuł?

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Rzeszowianie w ciągu dwóch tygodni przegrali w hali Podpromie trzykrotnie. Lepsze od mistrzów Polski okazały się kolejno ekipy Jastrzębskiego Węgla, Zaksy Kędzierzyn-Koźle i ostatnio w niedzielę Cuprum Lubin. Oprócz tych drugich rywale Asseco Resovii do ligowych potentatów nie należą. Trzy porażki z rzędu na Podpromiu w fazie zasadniczej? To nie przytrafiło się obecnym mistrzom Polski w jednym sezonie od bardzo dawna. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w sezonie 2006/2007. Z obecnej drużyny tamten czas pamiętają tylko środkowy Łukasz Perłowski i szkoleniowiec aktualnych mistrzów Polski Andrzej Kowal, który wtedy był asystentem trenera Jana Sucha. Na przestrzeni lat potencjał i ambicje Asseco Resovii zmieniły się jednak diametralnie. Tamta drużyna walczyła o ligową "ósemkę", teraz rzeszowianie bronią mistrzowskiego tytułu. A to - choć od startu obecnych rozgrywek minął zaledwie miesiąc - zaczęło systematycznie się oddalać.

Poniekąd wpływ na to ma nowy system, który promuje grających równo i skutecznie od początku sezonu. W tym sezonie nie będzie bowiem fazy play-off. O złoto zagrają więc tylko dwie najlepsze drużyny po fazie zasadniczej. Grać i punktować trzeba więc cały czas. Dlatego ostatnie straty poniesione przez Asseco Resovię są tak dotkliwe.

Bolą zarówno kibiców, jak i samych zawodników. Niektórzy fani po niedzielnym meczu wygwizdali nawet swoich ulubieńców, czego w Rzeszowie nie było od dawna. Sami siatkarze nie szukają jednak usprawiedliwień i wiedzą, że wiele jest do poprawy. - Żadna drużyna się nas nie obawia, bo nie mamy siły w ataku. Bartek Kurek nam wszystkich spotkań nie wygra. Musimy zacząć grać bardziej urozmaiconą siatkówkę, bo grając tak jak teraz za wiele nie osiągniemy - mówił po ostatniej porażce z Cuprum Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii.

Rzeczywiście, gra mistrzów Polski opiera się obecnie na Kurku. Reprezentant Polski od początku sezonu spisuje się fantastycznie i większość punktów rzeszowianie mogą zawdzięczać właśnie jemu. Kurek wygrał niemal w pojedynkę hitowy mecz w Bełchatowie z PGE Skrą. W niedzielę w meczu z Cuprum, choć punktował aż 38-krotnie, jego skuteczność już nie wystarczyła. Znowu zabrakło wsparcia ze strony innych skrzydłowych. Od początku sezonu zawodzi Bułgar Nikołaj Penczew. Do pełni formy po długiej kontuzji wraca dopiero Francuz Julien Lyneel, a Amerykanin Thomas Jaeschke wciąż leczy uraz z meczu z PGE Skrą. Trudno z kolei spodziewać się, że ciężar gry w ataku weźmie na siebie 20-letni Aleksander Śliwka, przyszłość Asseco Resovii i reprezentacji Polski, czy rekonwalescent Olieg Achrem.

Po siedmiu kolejkach rzeszowski zespół do faworytów PlusLigi, PGE Skry Bełchatów i Zaksy Kędzierzyn-Koźle, traci cztery punkty. Miejsca na kolejne potknięcia więc już nie ma. Zespół trenera Kowala musi zacząć regularnie punktować. Sprawę z tego zdaje sobie szkoleniowiec. - Musimy mocno pracować przede wszystkim nad umiejętnościami, bo mamy ogromne problemy z serwisem i drugi element, który się powtarza, to problem ze zbilansowaniem ataku. Pracy czeka nas bardzo dużo, zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w trudnym momencie, ale uważam, że właśnie takie trudne momenty kształtują charakter zespołu - stwierdził w niedzielę trener Asseco Resovii.

Część obecnych problemów mistrzów Polski wynika z fali kontuzji, jaka przeszła przez szatnię. Przed sezonem wiele mówiło się o wyrównanej kadrze. Asseco Resovia zabezpieczyła się na każdą pozycję, ale rzeczywistość pokazała, że przy kontuzjach kluczowych zawodników robi się kłopot. Mowa tutaj przede wszystkim o środkowym Piotrze Nowakowskim i atakującym Jochenie Schopsie, których najprawdopodobniej zabraknie przez cały sezon. Na miejsce tego pierwszego sprowadzono już Russella Holmesa, natomiast od wtorku nowym zawodnikiem Asseco Resovii jest Dominik Witczak.

Włodarze mistrzów Polski liczą, że to już koniec problemów kadrowych, natomiast sami siatkarze cieszą się, że w końcu będą mogli normalnie trenować. Pytanie tylko, czy Holmes będzie w stanie zastąpić Nowakowskiego, a Witczak wypełni lukę po Schopsie i w kluczowych momentach godnie zastąpi zmęczonego Kurka. Schops był tego gwarancją, co udowodnił w zeszłym sezonie, zostając najlepszym zawodnikiem PlusLigi. Witczak natomiast w obecnych rozgrywkach był trzecim atakującym Zaksy, z której został wypożyczony do Rzeszowa. - Do tej pory Asseco Resovia grała raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy poniżej pewnego poziomu nie schodziła. Teraz gramy naprawdę słabo. Przyszedł czas, żeby udowodnić, że zasługujemy na to, żeby grać w Rzeszowie. Niektórym może się wydaje, że skoro już tu jesteśmy, to nam się coś należy. Nam się nic nie należy. Musimy zacząć grać nawet nie nowoczesną, ale normalną siatkówkę - podkreślił Drzyzga.

Asseco Resovia w tym roku rozegra jeszcze cztery ligowe spotkania. Dwa starcia zapowiadają się naprawdę ciężko, bo naprzeciw mistrzów Polski stanie rewelacja tego sezonu, Cerrad Czarni Radom. Następnie rywalem rzeszowian będzie wicemistrz z ubiegłego sezonu, Lotos Trefl Gdańsk. Ewentualne straty punktowe mogą okazać się nie do odrobienia. W ubiegłym sezonie druga po fazie zasadniczej PGE Skra Bełchatów straciła 14 punktów. Asseco Resovia już po siedmiu kolejkach zgubiła siedem oczek. W tym sezonie mistrzowie Polski zapowiadali walkę o klasyczny "tercet", czyli mistrzostwo i Puchar Polski oraz triumf w elitarnej Lidze Mistrzów. Jeśli mocarstwowe plany nie uległy zmianie, jak najszybciej trzeba wrzucić wyższy bieg.



Więcej o: