Sport.pl

Ruch Chorzów. Starsi panowie dwaj zawstydzili Lechię Gdańsk

W Ruchu Chorzów cieszą się, że w drużynie coraz więcej znaczy młodzież, ale w ostatnim meczu rundy jesiennej - spotkaniu z Lechią Gdańsk - pierwsze skrzypce grał jednak Marek Zieńczuk.
Na co stać w tym sezonie Ruch Chorzów? Podyskutuj na Facebooku >>

37-letni Zieńczuk niepostrzeżenie stał się piłkarzem o najdłuższym stażu w drużynie Ruchu Chorzów. Na Cichej pojawił się po rundzie jesiennej sezonu 2010/11, gdy za grę podziękowała mu Lechia Gdańsk.

W Trójmieście mówiono wtedy, że Zieńczuk się nie sprawdził, bo jest już za stary, a na pewno nieperspektywiczny. Od tamtego czasu minęło pięć lat, w czasie których Zieńczuk dwa razy wdrapał się z Ruchem na podium mistrzostw Polski i wciąż jest na Cichej niezastąpiony.

W meczu z Lechią Gdańsk (3:2) był na boisku kluczowym graczem - jedną bramkę strzelił, a przy drugiej asystował. - Wiele razy mówimy, że potrafimy stawiać na nogi zawodników, których gdzie indziej już skreślono. To nie jest żadne bajdurzenie. Marek Zieńczuk zagrał przeciwko Lechii fantastyczny mecz. Skuteczny w ataku. Harował także w obronie. Ale nie tylko on! Przecież Łukasz Surma też był już za stary na Lechię, a w Chorzowie wciąż jest liderem drugiej linii. Pracujemy na Cichej w sposób specyficzny. I to także nie jest nasz wymysł. To zdanie często pada z ust nowych graczy. Zawodnicy, którzy dołączają do naszej drużyny, na początku mają ciężko. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że wpadają w dołek. Wykonują krok w tył. Z czasem jednak wracają do gry na poziomie, jakiego sami się nie spodziewali - podkreśla Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu Chorzów.

Więcej o: