Sport.pl

Ostatnie zwycięstwo Pogoni przy Łazienkowskiej pamiętają już tylko najstarsi kibice

Legia Warszawa to najczęstszy rywal Pogoni Szczecin w historii występów w ekstraklasie i Pucharze Polski. Oba zespoły spotkały się aż 88 razy. Niestety, granatowo-bordowi potrafili wygrać tylko co siódmy mecz.
Statystyka jest dla Pogoni bezlitosna i na papierze nie ma szans w niedzielę na korzystny wynik przy Łazienkowskiej 3. Ostatnie wyjazdowe zwycięstwo Portowcy odnieśli tam ponad 30 lat temu (w sezonie 1982/1983) - 3:2. Od tamtej pory Pogoń jeszcze trzykrotnie znalazła sposób na Legię, ale na Twardowskiego.

Na 88 spotkań Pogoń wygrała 12 razy. Ostatni raz rok temu, gdy dowodzona przez Jana Kociana - po przeszło 16 latach - pokonała Legię 2:1, a samo spotkanie miało bardzo dramatyczny przebieg. Gospodarze niemal nadludzkimi siłami dowieźli korzystny wynik do końca.

Słowacki trener w czasie swojej krótkiej przygody z Pogonią, dwukrotnie mierzył się z warszawską drużyną. Przed wygraną 2:1 - zespoły zagrały w stolicy w Pucharze Polski. Legia wygrała 3:1, ale po dogrywce. Henning Berg po spotkaniu powiedział, że dogrywka była dla jego drużyny po prostu dodatkowym treningiem, co mocno zirytowało Kociana. Szybko wziął rewanż na własnym boisku, a po meczu to prawdopodobnie on poprosił o to, aby konferencja prasowa (wbrew ogólnym zasadom w Pogoni) odbyła się osobno.

- Dzisiaj to my mieliśmy ciężki trening i okupiliśmy go zdobyciem trzech punktów - triumfował.

Do scysji doszło również na boisku, gdzie nie mogący się pogodzić z porażką piłkarze Legii, zaczęli uciekać się do bardzo niesportowych zachowań.

- Spięcia wynikały z atmosfery meczu. Legia nie potrafi przegrywać. Nie podobało im się, że wynik nie był dla nich korzystny - mówił zaraz po końcowym gwizdku Wojciech Golla, obecnie grający w NEC Nijmegen.

W niedzielę mecz w Warszawie, a tam Pogoń nie wygrała od ponad 30 lat. Jeśli dodamy do tego aktualną sytuację kadrową oraz ostatnie wyniki w lidze, to trudno szukać pozytywów. Każda passa się kiedyś jednak kończy, a warszawianie do niedzielnego spotkania przystąpią zmęczeni oraz sfrustrowani odpadnięciem z Ligi Europy po czwartkowym meczu z Brugią.