Sport.pl

Euroliga: Dziś o 19 w Zielonej Górze - taki rywal, że strach... i nadzieja!

Panathinaikos Ateny - i wszystko jasne! Grecka drużyna pięć razy wygrywała Euroligę. Jeden z jej koszykarzy zarabia więcej niż wynosi cały roczny budżet Stelmetu BC Zielona Góra. A jednak wiemy, że dziś wieczorem, gdy o 19 na boisku w arenie CRS zacznie się mecz, zielonogórscy koszykarze nie będą trząść portkami.
Stelmet BC to taka drużyna, która kulom się nie kłania... Złośliwi powiedzą, że bez względu na to, czy chodzi o Barcelonę, czy też o Polpharmę, mistrzowie Polski z każdym zagrają na pograniczu zwycięstwa i porażki... Ale dziś w zielonogórskiej arenie CRS szykuje się takie święto, że nie wypada brnąć w uwagi kąśliwe.

Dzięki temu, że mamy w Zielonej Górze wspaniały klub, mocną drużynę i okazałą halę, wystąpi u nas jedna z najbardziej znanych marek koszykarskiej Europy. Panathinaikos Ateny, trener Aleksandar Djordjević (pracował w Portland Trail Blazers, Realu, Barcelonie), rozgrywający Nick Calathes (grał w Memphis Grizzlies), serbski gigant Miroslav Raduljica (grał w Milwaukee Bucks i Minnesocie Timberwolves). Naprawdę można dłużej wymieniać gwiazdy na usługach "Koniczynek".

Saso Filipovski, trener Stelmetu BC Zielona Góra radzi zwrócić uwagę na greckiego rozgrywającego Dimitrisa Diamantidisa. - Dobrze współpracuje z Calathesem i przez wiele lat był najlepszym obrońcą Euroligi. Ma bardzo długie ręce i dobry przegląd gry. Nasi "mali" zostaną szybko ukarani, gdy na chwilę stracą koncentrację. Od razu pójdzie piłka do rogu, rzut za trzy. Jeśli zagapimy się na dłużej niż jedną chwilę, natychmiast zostaniemy ukarani serią 0:10 - przestrzega Filipovski. Jego asystent Artur Gronek dodaje: - Oni mają trzech graczy potrafiących dobrze grać na pick'n'rollu. Ciężko będzie naszym w obronie - zakłada.

Mistrzowie Polski chwaleni, ale bez kropki nad i

Z wszystkimi słowami niekłamanego uznania i respektu dla Panathinaikosu trzeba jednak zestawić fakty. A fakty są takie, że Stelmet BC już trzy razy w tym sezonie grał w Eurolidze z lepiej uzbrojonymi rywalami, lecz mimo w żadnym meczu nie dał się pobić tak, jak np. Panathinaikos oberwał w ostatniej kolejce, przegrywając 52:77 w Barcelonie. Bez względu na wielkie budżety i głośne nazwiska przeciwników mistrzowie Polski trzy razy byli o krok, no, może o dwa kroki od euroligowego sukcesu. I za każdym razem zbierali komplementy.

- Cieszy to, że ludziom w Europie podoba się nasza gra. Z drugiej strony nie zdołaliśmy do tej pory dostawić kropki nad i. Gdybyśmy tak przełamali się właśnie w meczu z Panathinaikosem... - mówi Filipovski. - Przygotowaliśmy na to plan i trenujemy - zapewnił.

Nadziei może dodawać fakt, że Panathinaikos w Eurolidze jeszcze nie wygrał wyjazdowego meczu (próbował dwa razy). Jedyne zwycięstwo grecka drużyna wywalczyła w Atenach - 85:73 z Pinarem Karsiyaką Izmir.

Panathinaikos osłabiony, ale i tak strasznie mocny

- Wiemy, że w Zielonej Górze będzie rywalizować z mocnym przeciwnikiem. Widzieliśmy, że za każdym razem Stelmet walczył w Eurolidze do ostatniej sekundy. Musimy zatem wspiąć się na wyżyny, aby sięgnąć po pierwszą wyjazdową wygraną - zdaje sobie sprawę Djordjević.

- Czeka nas wielka walka. Oni mają dopracowany system ataku, a w obronie mogą nas ganiać po całym boisku i wywierać presję. Prawdopodobnie nie zagra skrzydłowy James Gist, który jest kontuzjowany, ale oni mają kim go zastąpić. Panathinaikos to znów jest przeciwnik, który zatrudnia po dwóch mocnych graczy na każdej pozycji, a do walki pod koszami rzuca mnóstwo kilogramów, centymetrów i solidnych atletów. Szanujemy przeciwnika, ale chcemy w końcu wygrać! I bardzo by nam było miło, gdyby hala była pełna. Do tej pory w Eurolidze trybuny zapełniały się u nas w połowie. Skorzystam tu z okazji i proszę naszych kibiców, żeby przyszli w komplecie i nam pomogli - zaapelował Filipovski.

Mecz Stelmet BC Zielona Góra - Panathinaikos Ateny dziś o godz. 19 w zielonogórskiej arenie CRS. Transmisja w Canal+ Sport 2.

Więcej o: