Sport.pl

Pogoń: Mateusz Matras nie zagra z Legią. Który 'młody wilczek' go zastąpi?

Mateusz Matras to bezsprzecznie jeden z najlepszych zawodników Pogoni Szczecin w tym sezonie. W meczu z Legią Warszawa nie zagra z powodu żółtych kartek.
Matras od początku rozgrywek zbiera pozytywne recenzje. Defensywny pomocnik w ostatnim roku zrobił największy postęp i z piłkarza wyszydzanego stał się jednym z najczęściej oklaskiwanych. 24-latek jest jednym z nielicznych, który wysoką dyspozycję utrzymał także w momencie, gdy większość drużyny złapała dołek. Matras strzelił ostatnio gola Górnikowi Zabrze, ale złapał też bardzo bolesną w konsekwencjach żółtą kartkę. Było to czwarte "żółtko" w tym sezonie, co oznacza, że mecz z Legią przymusowo obejrzy w telewizji.

To kolejny cios w i tak już przetrącony kręgosłup drużyny. - Żal, bo uważam, że niesłusznie dostałem kartkę. Roman Gergel zgubił piłkę, a ja wpadłem na niego, bo nie mogłem się zatrzymać. Sędzia powiedział, że przerwałem groźną kontrę. To głupia kartka, ale muszę ją odpokutować - mówił rozgoryczony.

Teraz Czesław Michniewicz musi wymyślić coś, aby zastąpić Matrasa i znaleźć partnera kapitanowi Rafałowi Murawskiemu. Teoretycznie mógłby cofnąć do środka Takafumiego Akahoshiego, ale... jeśli szkoleniowiec Pogoni zamierza pozostać przy klasycznym ustawieniu 4-2-3-1, to Murawski (typowa ósemka, a więc łącznik pomiędzy defensywą a ofensywą) u boku potrzebuje zawodnika, który jeszcze bardziej zorientuje się na grę w destrukcji. Japończyk do takiej roli się nie nadaje i takowe zestawienie przy Łazienkowskiej byłoby samobójstwem. Japończyk może zagrać z Murawskim w środku pola tylko wtedy, gdyby Michniewicz zdecydował się na zagranie systemem 4-4-2 z ustawionym na szpicy duetem Listkowski - Dwaliszwili. Jest to jednak mało prawdopodobne.

W związku z tym trener Pogoni ma w zasadzie tylko dwie bardzo młode alternatywy. Są nimi Jakub Piotrowski i Michał Walski, którzy są defensywnymi pomocnikami. Szczególnie ten pierwszy idealnie powinien uzupełniać Murawskiego. 18-latek ostatnio zadebiutował w meczowej "osiemnastce", a do tej pory zbierał bardzo pozytywne recenzje za swoją postawę w treningach i meczach sparingowych. Na co dzień gra w drużynie rezerw oraz zespole juniorów starszych, ale wszyscy w klubie wiedzą, że jego docelowe miejsce jest w ekstraklasie.

- Chciałbym wejść do zespołu i stanowić w nim znaczącą rolę. Nie chodzi o to, żeby zagrać 5 minut, a potem na długi czas wrócić na ławkę czy na trybuny. Celem jest to, aby stopniowo wchodzić do drużyny i konsekwentnie wzmacniać w niej swoją pozycję. Bardzo chciałbym zadebiutować i myślę, że ten czas nadejdzie już niedługo - mówi Piotrowski.

Problem w tym, że Piotrowski nie ma żadnego doświadczenia, więc stadion Legii może go przerosnąć.

- Kiedyś jadąc na Legię z Arką Gdynia, wypadł nam ze składu Krzysztof Przytuła, a w jego miejsce wskoczył Marcin Budziński. Być może z Piotrowskim będzie podobnie - zastanawia się trener.

Jeśli nie Piotrowski, to w odwodzie pozostaje już tylko Michał Walski. 18-latek w przeciwieństwie do swojego rówieśnika ma na koncie już 11 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej, w której debiutował przeszło dwa lata temu. To z jednej strony spory kapitał, ale z drugiej ta statystyka pokazuje też, że jego kariera nie rozwija się w sposób oczekiwany, ponieważ ciągle jest w tym sam miejscu. W trwających rozgrywkach zaliczył zaledwie 6 minut w Chorzowie. Na jego korzyść działa fakt, że w rundzie mistrzowskiej poprzedniego sezonu, rozegrał z legionistami przyzwoite 74 minuty. Pogoń przegrała wtedy przy Twardowskiego 0:1, a gola straciła zaraz po zejściu Walskiego.

Na kogo postawi Michniewicz? Na podjęcie decyzji ma czas do niedzieli - obu młodzieżowców zabierze do stolicy.