Sport.pl

Jesień mija, a dziura w Falubazie wciąż niczyja... Na udziałowców poczekamy dłużej

Zielonogórski Klub Żużlowy cały czas szuka ratunku wyjścia z fatalnej sytuacji finansowej. Finansowa "dziura" Falubazu sięga około dwóch milionów złotych. Kiedy klub postanowił dopuścić do grona udziałowców nowych chętnych, okazało się, że takowi raczej nie pchają się drzwiami i oknami...
Dlatego klub cały czas szuka udziałowców, którzy zainwestują w sportową spółkę akcyjną, kierującą ekstraligową drużyną SPAR Falubazu. Zarządcy klubu niedawno wydali specjalny komunikat, w którym zachęcają potencjalnych inwestorów do finansowania klubu.

Zielonogórski klub poinformował właśnie, że do 9 listopada przedłużył termin składania deklaracji w zakresie wsparcia finansowego. Złożona deklaracja (w siedzibie klubu przy ul. Wrocławskiej 69 w Zielonej Górze) powinna zawierać: dane podmiotu (osoby fizycznej lub prawnej), w tym dane kontaktowe oraz formę zaangażowania finansowego. Deklarację należy składać w formie pisemnej, w zamkniętej kopercie, z dopiskiem "Finansowanie ZKŻ SSA". Specjalnie powołana komisja, w skład której wejdą: przedstawiciele jedynego akcjonariusza ZKŻ SSA (stowarzyszenia ZKŻ), Rady Nadzorczej ZKŻ SSA oraz Zarządu ZKŻ SSA, przeprowadzi spotkania indywidualne z osobami, które złożą deklaracje, celem omówienia zasad i warunków współpracy.

Falubaz potrzebuje zastrzyku gotówki, by móc niebawem przystąpić do starań o starty w przyszłorocznym sezonie ekstraligowym. Żeby otrzymać licencję, klub nie może mieć długów, a takie Falubaz ma. I to niemałe. - Mamy 2 mln zł długu - mówił ponad miesiąc temu Andrzej Napieraj, zarządca ZKŻ SSA. - Istnieją dwie możliwości poprawy kondycji finansowej klubu. Mało realna to znalezienie sponsora, który pokryje długi. Rozwiązaniem byłaby sprzedaż części akcji spółki. Najważniejsze, że nikt nie zakłada ogłoszenia upadłości klubu.

Poważne problemy finansowe zielonogórskiego klubu to efekt m.in. kiepskiego wyniku sportowego. Zielonogórscy żużlowcy po raz pierwszy od ośmiu lat nie wzięli udziału w rywalizacji o ekstraligowe medale. Brak awansu do fazy play-off to rezultat m.in. plagi kontuzji, która przez cały sezon wisiała nad Falubazem. Poważne kłopoty pojawiły się, gdy 6 czerwca nogę złamał lider drużyny i reprezentacji Polski Jarosław Hampel. Do tego w kiepskiej formie byli kontuzjowani wcześniej Grzegorz Walasek i Andreas Jonsson. W aferę dopingową wplątał się Aleksandr Łoktajew. Zespół tego nie wytrzymał, choć w końcówce rozgrywek do zespołu dołączył znakomity Australijczyk Darcy Ward. Niestety, dla niego to wszystko skończyło się najgorzej. W ostatnim meczu Falubazu złamał kręgosłup na tyle poważnie, że dziś nie wiadomo, czy kiedykolwiek stanie na nogi.

W efekcie SPAR Falubaz zajął piąte miejscu w PGE Ekstralidze. A to oznaczało ogromne straty finansowe. Klub stracił przede wszystkim na wpływach z biletów z dwóch meczów fazy play-off oraz premiach od sponsorów za awans do batalii o tytuł mistrza Polski.

Więcej o: