Sport.pl

Dawid Kudła z Pogoni: To, co za nami, nie jest ważne. Teraz liczy się...

... mecz z Cracovią i plan zdobycia trzech punktów - mówi Dawid Kudła. Bramkarz Pogoni Szczecin został bohaterem spotkania z Zagłębiem Lubin, gdy w 91. minucie wybronił świetną okazję gości. Dzięki niemu portowcy wciąż są niepokonani w rozgrywkach ekstraklasy.
Jakub Lisowski: Jako jedyny mógł być pan zadowolony z poniedziałkowego remisu z Zagłębiem Lubin.

Dawid Kudła: Można tak powiedzieć, ale zabrakło tej kropki nad "i" z przodu, bo jeden gol pewnie przesądziłby o naszym zwycięstwie. Nie udało się, więc można się cieszyć, że nic też nie straciliśmy, zachowaliśmy w drugim meczu z rzędu czyste konto. To zawsze jest jakiś plus przy nazwisku bramkarza. Trzeba ten punkcik szanować, bo graliśmy z naprawdę dobrym zespołem i nie mieliśmy w tym meczu dużej przewagi. Chwała moim kolegom z obrony, że tak dobrze się spisali w wykonywaniu swoich zadań, bo Lubin nie miał wielu okazji, by mnie zaskoczyć. Skończyło się remisem, i my i Zagłębie przyjęliśmy ten wynik z pokorą.

Miał pan jakieś szczególne trudności w tym spotkaniu?

- Nie. Zagłębie kilka razy groźnie zainicjowało akcje, było sporo wrzutek, ale większość tych piłek udało się przechwycić wyjściem z linii bramkowej.

Koledzy mocno pana wyściskali po meczu w szatni?

- Jak to po meczu - każdy sobie dziękuje za pracę, zaangażowanie, ale przecież nie grał tylko Kudła. Ktokolwiek występuje - czuje wsparcie kolegów. Uważam, że stworzyliśmy fajny kolektyw w Pogoni i dzięki temu mamy tak dobrą serię - dużo wygrywamy, notujemy też remisy, ale po każdej kolejce suma punktów rośnie. Jeśli mnie ktoś zapyta, czemu jesteśmy wciąż niepokonani, to od razu wskazałbym na dobrą atmosferę w szatni.

91. minuta: Zagłębie ma świetną okazję i pan wybronił Pogoni remis.

- Tak się złożyło... Wiemy wszyscy, że musimy trzymać maksymalną koncentrację do ostatniego gwizdka sędziego, ale na boisku grają dwa zespoły i rywal też potrafi zaskoczyć. Udało się obronić i tyle.

Oba zespoły aż tak dobrze się znały i rozpracowały, że skończyło się bezbramkowym remisem?

- Widać, że w obu ekipach dobrze przeprowadzono analizę. Szkoda, że zabrakło tej kropki nad "i", bo liczyliśmy na swoim boisku na komplet punktów, ale z drugiej strony - remis nie jest zły. Graliśmy z Zagłębiem już na letnim obozie przygotowawczym i już wtedy pokazali się z naprawdę dobrej strony. Wiedzieliśmy więc, że będzie ciężko.

Jeśli przyjmujemy założenie, że u siebie trzeba wygrywać, to czy stracone w poniedziałek dwa punkty uda się odrobić w sobotę w Krakowie?

- Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że ta trzynastka [najbliższa seria spotkań będzie 13. w tym sezonie - red.] nie będzie pechowa, ale będzie szczęśliwa dla nas. Mamy takie apetyty, tym bardziej że wiemy, jak nasi kibice traktują spotkania z Cracovią. Ich tam zabraknie, ale my postaramy się powalczyć o zwycięstwo.

Trener Michniewicz twierdzi, że seria nieprzegranych spotkań Wam nie przeszkadza. Faktycznie tak jest?

- Seria? Coś kiedyś słyszałem, ale przecież w codziennej pracy nie ma to większego znaczenia. My skupiamy się na każdym kolejnym przeciwniku, od wtorku już myślimy tylko o Cracovii i nikt z nas nie myśli o naszej passie.

A nie mobilizuje was perspektywa, że pierwszą część rundy zasadniczej możecie zakończyć bez porażki? To byłoby coś!

- Wyniki zawsze budują atmosferę wokół klubu i w samej drużynie. Nie będę gadał, że tak nie jest. Ale ja wolę gadać, że dla nas nie rekordy są teraz ważne, ale skupienie się na meczu, konkretnie z Cracovią. Plan zdobycia trzech punktów jest teraz najważniejszy, a nie to, co mamy już za sobą.

Polityki będzie dużo w szatni? Już w niedzielę wybory...

- Raczej nie... nie wiem. Ja za bardzo nie interesuję się polityką, więc takich tematów sam nie poruszam.

Rozmawiał Jakub Lisowski