Sport.pl

Lech Poznań - Ruch Chorzów 2:2. Łukasz Trałka: Nie możemy cały czas płakać, że znowu nam się nie udało

- Nie jestem z tego remisu zadowolony, absolutnie. To, że wyszliśmy z tego 0:2, to na pewno jest jakiś plusik, ale nie jestem zadowolony z punktu - mówił po meczu z Ruchem Chorzów (2:2) kapitan Lecha Poznań, Łukasz Trałka.
Mecz z Ruchem Chorzów znów zaczął się fatalnie dla mistrzów Polski. W 44. sekundzie gola dla gości strzelił bowiem Mariusz Stępiński, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Patryka Lipskiego. W 25. minucie scenariusz się powtórzył i Kolejorz przegrywał 0:2. - Ciężko to skomentować - nie dowierzał po meczu Łukasz Trałka. - Wiadomo, że Ruch przyjechał się bronić. Po strzeleniu bramki cofnęli się bardzo głęboko i to był dla nas problem w pierwszej połowie, nie mogliśmy stworzyć sytuacji, nie mówiąc o tym, że straciliśmy potem drugą bramkę.

Kapitan Lecha przyznał, że zespół pod wodzą nowego trenera Jana Urbana pracował nad zmianą obrony stałych fragmentów gry. Zmieniliśmy trochę, ale bardzo niewiele, dalej kryjemy strefą. Straciliśmy dwie bramki z centralnego punktu pola karnego, to nie może się zdarzać - mówił. Mimo kolejnej straty punktów (ostatnie zwycięstwo w lidze Lech odniósł w lipcu) kapitan poznańskiej drużyny uważa jednak, że zespół nie może się poddawać. - Nie możemy cały czas płakać, że znowu nam się nie udało, że szybko straciliśmy dwie bramki. Nie, nie tędy drogą, trzeba myśleć inaczej. Musi być trochę optymizmu i na tym na pewno będziemy to budowali - uważa Trałka.

W pierwszej połowie po zagraniu lechity sędzia Tomasz Musiał mógł podyktować jedenastkę dla Ruchu. Trałka upadł w polu karnym i dotknął piłkę ręką. - Poślizgnąłem się, ale ciężko mi to ocenić. Na pewno dotknąłem piłki ręką, to na pewno, ale czy był rzut karny? Muszę to zobaczyć na powtórce, sam jestem ciekaw - tłumaczył po meczu.

Lech po 12. kolejkach zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy. W dorobku ma zaledwie sześć punktów, a do ósmego miejsca (dającego prawo gry o mistrzostwo Polski w rundzie finałowej) traci już dziewięć punktów. Sytuacja zrobiła się bardzo poważna. - Zdajemy sobie z tego sprawę całkowicie, że jest zagrożenie, że nie awansujemy do czołowej ósemki. Tyle mamy punktów, że nawet ciężko myśleć o tym, że zaraz będziemy na czwartym czy piątym miejscu. Wiemy, gdzie jesteśmy, ale znaleźliśmy się w takiej sytuacji i z takiej sytuacji musimy wyjść. Zacznijmy od wygrania meczu - mówi Trałka.

Problem w tym, że mistrzów Polski czeka bardzo trudny tydzień. Najpierw w czwartek zmierzą się na wyjeździe z Fiorentiną w Lidze Europejskiej, by w niedzielę zagrać na Łazienkowskiej z Legią Warszawa. - Skupiam się na meczu w Lidze Europy. Jedziemy na wyjazd, a przeciwnik jest zdecydowanie lepszy od nas. Ale po to właśnie awansowaliśmy do tej Europy, żeby zagrać takie mecze i jedziemy tam po to, żeby coś z tego meczu wynieść. A jeśli chodzi o Legię, to liga już pokazała, że każdy z każdym może wygrać - uważa Łukasz Trałka.

Więcej o:
Skomentuj:
Lech Poznań - Ruch Chorzów 2:2. Łukasz Trałka: Nie możemy cały czas płakać, że znowu nam się nie udało
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX