Sport.pl

Gdy na świecie miliony oglądają rugby, w Zielonej Górze drużyna Watahy... [WIELKA GALERIA]

Rugbyści Watahy RC Zielona Góra mieli nadzieję, że po wyjazdowym zwycięstwie w Poznaniu, postawią się na własnym stadionie faworytowi z Rumi. Ale... przegrali 17:61. - A wynik mówi sam za siebie - komentowali.
W Anglii trwa walka o Puchar Świata, gdzie najlepsze reprezentacje narodowe przyciągają na trybuny stadionów tysiące widzów oraz miliony przed ekrany telewizorów. Impreza bije rekordy oglądalności.

W Zielonej Górze amatorzy z Watahy RC, którzy rozgrywają mecz na stadionie przy ul. Wyspiańskiego, jeszcze nie przyciągają na trybuny tysięcy, ale starają się rozwijać swoją sekcję, szkolić młodzież, a w grupie północno-zachodniej drugiej ligi mocno walczyć z każdym przeciwnikiem.

Przed niedzielnym starciem z niepokonaną i uzbrojoną w ekstraklasowych zawodników Arką Rumia gracze Watahy RC zapowiadali, że o każdy metr swego boiska zamierzają walczyć do upadłego. Co z tego wyszło?

- W pierwszej połowie napotkaliśmy bardzo mocny opór wroga. Drużyna z Zielonej Góry zawiesiła nam poprzeczkę bardzo wysoko - docenił starania gospodarzy spotkania Marek Skindel, trener Arki. Fakt jednak był taki, że goście wygrywali na tym etapie meczu 31:5.

- Opór oporem, a tak naprawdę piłek do grania mieliśmy niewiele. Broniliśmy Częstochowy, a punkty uciekały. Liczyliśmy, że aż tak daleko nam nie uciekną - przyznał Paweł Prokopowicz, grający trener Watahy.

W drugiej części zielonogórzanie zdobyli więcej punktów. - Cieszyły mnie nasze akcje z drugiej połowy. Ale trzeba przyznać, że jak rywal prowadził 50 punktami, to ciężko było mu się skupić - ocenił po meczu Prokopowicz.

WATAHA RC ZIELONA GÓRA - ARKA RUMIA 17:61 (5:31) 

Punkty dla Watahy:  M. Kopczyński 7 (P, pd), Paweł Prokopowicz 5 (P), Filip Fleury 5 (P).

Punkty dla Arki:  Konrad Chromiński 16 (2P, 3pd), Tomasz Lignowski 10 (2P), Łukasz Prabucki 10 (2P), Dariusz Rohde 5 (P), Marek Skindel 5 (P), Marcin Cygan 5 (P), Łukasz Masiak 5 (P), Robert Jaskulski 5 (P).

Więcej o: