Sport.pl

Cracovia - Ruch Chorzów 2:1. Niebiescy walczyli do końca. Bez skutku

Po porażkach z Legią Warszawa w lidze i Lechem Poznań w Pucharze Polski tym razem Ruch Chorzów przegrał na wyjeździe z Cracovią.
Co się dzieje z Ruchem Chorzów? Podyskutuj na Facebooku >>

Podopieczni trenera Waldemara Fornalika trafili na bardzo dobrze dysponowanych gospodarzy. Przez większość meczu to była ta sama Cracovia, która w ostatnich miesiącach biła rekordy meczów bez porażki. Nie wszystko się udawało, czasami brakowało jej skuteczności, ale rzadko pozwalała Ruchowi dojść do głosu.

Oba gole dla gospodarzy strzelił Deniss Rakels. Łotysza przed tygodniem zabrakło nawet w kadrze meczowej, więc znalazł idealny sposób, by udowodnić, że z jego formą ciągle wszystko w porządku.

Najgroźniej pod bramką Ruchu działo się po dośrodkowaniach. Chorzowscy obrońcy nie mogli sobie poradzić, a gospodarze konsekwentnie wygrywali pojedynki w powietrzu.

Już w 6. minucie w ten sposób zdobyli bramkę - Damian Dąbrowski uderzył głową, bramkarz Matusz Putnocky odbił piłkę, ale prosto pod nogę Rakelsa. Łotysz nie mógł nie trafić.

Podobnie było w końcówce pierwszej połowy. Erik Jendriszek po akcji prawym skrzydłem wyłożył mu piłkę, a Rakels podwyższył na 2:0.

Kiedy wydawało się, że Cracovia ma wszystko pod kontrolą, kontaktową bramkę strzelili goście. Mariusz Stępiński nie miał najmniejszych problemów, by dojść do strzału głową i trafić do siatki po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka.

Niebiescy mieli jeszcze pół godziny, żeby wyrównać. Atakowali do samego końca, stwarzali sytuacje, ale wynik nie uległ już zmianie.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Najlepszy transfer lata to:
Więcej o: