Sport.pl

Stal przegrywa w ostatnim teście. Ligę zaczniemy osłabieni [ZDJĘCIA]

Na co będzie stać gorzowskich piłkarzy ręcznych w pierwszym sezonie w drugiej lidze? Po tym, co widzimy w czasie przygotowań, na razie dajmy sobie spokój z wielkimi planami, snuciem opowieści o szybkim awansie wyżej, bo są od nas lepsi, co pokazali w dwóch grach towarzyskich akademicy z Zielonej Góry. Widać, że piłka ręczna w Stali Gorzów, na poziomie już nie zabawowym, musi okrzepnąć i sportowo i organizacyjnie, wytyczyć sobie drogę rozwoju nie na kilka miesięcy, a najbliższe lata. Dziś liczyliśmy na pięć wzmocnień, a ostatecznie do Wejherowa na inaugurację z Tytanami, niestety pojedziemy bez dwóch istotnych graczy.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Za chwilę przekonamy się jakie pomorska druga liga stawia wymagania, bo tak naprawdę to nikt tego nie wie. Pewno jest jedno: Stal Gorzów czekają najdłuższe, kilkusetkilometrowe wyjazdy. Tytani Wejherowo, z którymi zagramy w pierwszej kolejce, w poprzednim sezonie zajęli dziesiąte miejsce na 13 drużyn. - Podejrzeliśmy rywala na filmach i wiemy, że na tym poziomie nikogo nie wolno lekceważyć. To jest ciekawy zespół, ze swoimi atutami, fajnie biegający do szybkiego ataku, grożący rzutem z drugiej linii. Wszyscy już chcielibyśmy się przekonać w jakim miejscu sportowo jesteśmy - mówił trener stalowców Janusz Szopa. - Na pewno to nie będzie dla nas łatwy czas, musimy okrzepnąć jako drużyna, szczególnie właśnie na wyjazdach, przyzwyczaić się do skali trudności pojedynków w halach rywali. Nie ma co snuć dalekosiężnych planów, tylko skupić się na najbliższych spotkaniach, wykreować w nich liderów, pokazać się z dobrej strony jako zespół na nowym poziomie rozgrywkowym, wykorzystać atuty, których przecież mamy naprawdę sporo. Mocną bramkę, silne skrzydła, doświadczonych ludzi w drugiej linii. Myślę, że również wszyscy nowi zawodnicy nam pomogą. Obyśmy tylko mogli szybko zagrać w pełnym składzie.

- Na amatorskim, trzecioligowym poziomie wygrywaliśmy indywidualnymi możliwościami i atakiem. W drugiej lidze tak już się jednak nie da, tu trzeba trochę pobronić, aby zabrać korzystny wynik - takie zdanie od gorzowskich graczy usłyszeliśmy po kończącym przygotowania sparingu z AZS UW Zielona Góra. Była mowa o obronie, bo ta niestety dziś kulała najmocniej, szczególnie środek defensywy. Brakowało tam choćby Roberta Górala, który na pewno nie wspomoże Stali w Wejherowie. - Robert i Piotr Książkiewicz nabałaganili, zostali przez swój ostatni, właśnie zielonogórski zespół zawieszeni i ostatecznie nie starczyło czasu, aby te wszystkie sprawy wyprostować i wypożyczyć ich do naszej drużyny - opowiadał trener Szopa. - Musimy z Tytanem radzić sobie bez nich, mam nadzieję, że obaj dołączą już drugą kolejkę, na mecz u nas z Gwardią Koszalin. Z nimi wypadaliśmy w testach zupełnie nieźle, nie licząc oczywiście tej gry z AZS w Zielonej Górze, gdzie polegliśmy aż 22:35. W dzisiejszym rewanżu u nas akademicy, choć zagraliśmy nieźle [26:32], znów okazali ile brakuje nam do ich poziomu. Będzie z nami na pierwszym wyjeździe Łukasz Bartnik, który w ostatnim sparingu nie mógł zagrać z powodu ważnych spraw zawodowych. On daje naszej ekipie dużo jakości i spokoju. Jestem przekonany, że z nim pokażemy fajną piłkę ręczną i mimo kłopotów zaczniemy sezon od korzystnego wyniku.

AZS to spadkowicz z pierwszej ligi, ale po gruntownej przebudowie. Pierwsze skrzypce gra tam gorzowski wychowanek Tomasz Gintowt, a z ekstraklasowego Śląska Wrocław wrócił 28-letni kołowy Łukasz Jarowicz. Akurat jednak tych dwóch czołowych graczy nie było dziś w Gorzowie (Tomek rozchorował się), a i tak przewaga gości nie podlegała dyskusji. Właśnie przez zbyt wiele naszych błędów i nieuwagi w obronie, a co za tym idzie braku kontry, szukania goli z łatwych pozycji.

Nie ma co się oszukiwać, te porażki z AZS nieco wystudziły zapędy gorzowian. Entuzjazm, który widzieliśmy po awansie, w trudzie codziennego dnia, docierania się seniorskiej piłki ręcznej w nowym klubie, gdzieś nieco uszedł. Problemy trzeba jednak wspólnie rozwiązywać z nadzieją, że ta dyscyplina w barwach Stali dalej będzie rosła w siłę. Rozumiemy zawodników, to jest naprawdę ambitna grupa ludzi, w większości mocno związana z Gorzowem, marząca o szybkim nadrobieniu straconego czasu, stworzeniu w swoim mieście czegoś fajnego na wysokim poziomie.

Na dziś jednak widać tylko jedną drogę: nie ma co sobie zawracać głowy niepewnymi awansami, a faktycznie trzeba się skupić na najbliższych wyzwaniach. Wejherowo, Gdańsk, Olsztyn, Koszalin, Gryfino, Bydgoszcz... Tam będziemy pokazywać ile jesteśmy aktualnie warci. Przecież szybko może się okazać, że wcale nie tak mało. Dobrze żebyśmy jak najszybciej mogli się sprawdzać w pełnym składzie, w takim, w którym przebrnęliśmy przecież przez przygotowania. A zimą, po rundzie, powiemy sobie uczciwie, czego Stali potrzeba, aby myśleć o czymś więcej, aby w kolejnych miesiącach, następnych sezon odzyskiwać dla gorzowskiej piłki ręcznej należne miejsce...

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



STAL GORZÓW - AZS UZ ZIELONA GÓRA 26:32 (13:16)

STAL: Nowicki, Szot, Leśniak - Kłak 9, Baraniak 3, M. Stupiński 3, Chudy 3, Polak 2, Stasiak 2, Śramkiewicz 2, Rafalski 1, Kubacki 1, K. Stupiński, Gałat.

Stal na Winobraniu: kubeł zimnej wody od gospodarzy i druga wygrana z Zewem


Więcej o: